Aparatus – Andrzej Pilipiuk


Tytuł: Aparatus
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 8/10

Posiadam na półce chyba wszystkie książki autorstwa Andrzeja Pilipiuka z gatunku fantasy. Brakuje mi tylko napisanego bardziej dla młodzieży „Norweskiego dziennika”. Lubię zarówno opowiadania z cyklu o Jakubie Wędrowyczu jak i te cięższe gatunkowo propozycje, które możemy znaleźć między innymi w zbiorze 2586 kroków. Wydaje mi się że w jego twórczości każdy znajdzie coś dla siebie.
Czytaj dalej

Magiczne Drzewo. Czerwone krzesło – Andrzej Maleszka

Tytuł: Magiczne Drzewo. Czerwone krzesło
Autor: Andrzej Maleszka
Wydawca: Znak
Do tramwaju: można, ale lepiej w domu
Ocena ogólna: 7/10

Magiczne Drzewo. Czerwone krzesło autorstwa Andrzeja Maleszki to pierwszy tom opowieści o magicznych przedmiotach wykonanych ze starego dębu.
Tytułowe czerwone krzesło spełnia DOSŁOWNIE każde życzenie które wypowiada siedzący na nim człowiek. Rodzina Rossów która weszła w jego posiadanie boleśnie przekonuje się, że ta dosłowność czasem bywa bardzo zaskakująca.
Czytaj dalej

Wiedźma naczelna – Olga Gromyko

Tytuł: Wiedźma naczelna
Autor: Olga Gromyko
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 6/10

To już trzeci tom opowieści o W. Rednej, magiczce praktyku. Jeśli wierzyć opisom z okladki autorka jej przygód jest pisarzem bardzo popularnym na Bialorusi. W Polsce raczej nie cieszy się, aż tak solidną opinią.
Trzecia część przekonuje jednak, że warto sięgnąć po jej prozę. Może nie pisze specjalnie równo i jakoś odkrywczo, ale całą serię czyta się całkiem dobrze.
Część pierwsza była znakomita, dwójka taka sobie, a trójeczka znowu wraca na szczyty czytadłowych list przebojów.
Jeśli chcecie mieć trochę rozrywki przy czytaniu i wysilać przy tym tylko oczy, a głowę niekoniecznie, to zdecydowanie polecam.
Fajnie też, że wydawca tym razem nie podzielił książki na dwie cieniutkie części tylko pokusił się o wydanie w jednym tomie

Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami – W. Mann, K. Materna

Tytuł: Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami
Autor: W. Mann, K. Materna
Wydawca: ZNAK
Do tramwaju: tak, ale trzeba uważać, żeby się nie śmiać
Ocena ogólna: 10/10

Targowy zakup. Pyszne. Znakomita opowieść znanego duetu osobowości telewizyjnych. Mnóstwo zabawy przy czytaniu i oglądaniu zdjęć. Po bardzo sympatycznym „RockMannie” okazało się, że jednek w duecie z Krzysztofem Materną Wojciech Mann wypada jeszcze lepiej.

Zdecydowane polecam i glęboko kłaniam się autrom za ich autoironiię i OGROMNY dystans do samych siebie.

Strzeż się psa – Izabela Szolc

Wymiana z anek7, targowo.
Po recenzji przeczytanej na blogu anek7 poprosiłem ją o możliwość wymiany. chyba jestem jednak intelektualnie skierowany w inną stronę niż entuzjaści tej książki. Nie podobało mi się, nie urzekło, nie zaciekawiło. Przegadana opowieść o osiedlu widzianym z perspektywy psa z nieuczciwym biznesmenem w tle.
Nie polecam.

Bezgrzeszna – Gail Carriger

Trzeci tom serii o bezdusznej Alexii Maccon.
Tym razem główna bohaterka posądzona przez swego męża o romans decyduje się na wyjazd do Włoch. W podróży towarzyszy jej wierny lokaj i francuska przyjaciółka-konstruktor. Całą drogę naszą bohaterkę próbują dopaść wampiry, które wiedzą "coś" na temat noszonego przez nią pod sercem potomka.
Alexia chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o swoim dziecku wpada w ręce włoskich templariuszy, którzy stanowią największe zagrożenie dla wszystkich nadprzyrodzonych istot.
Książka czyta się bardzo dobrze, język jest prosty nienużący, a opowieść zabawna i interesująca. Epoka wiktoriańska z elementami steampunku wypada bardzo sympatycznie w wydaniu Gail Carriger.
Wydawca na szczęście zapowiedział już kolejny tom, nie mogę się doczekać.

Początek nieszczęść królestwa – Robert Foryś


Potwierdza się genialność pomysłu wzięcia z bilbioteki. Tym razem królewskiego agenta do zadań specjalnych spotykamy w wydaniu powieściowym. Fabularnie moim zdaniem to BARDZO słaba książka. Nie do końca wiem po co i o czym napisana. Jako rozrywka nie sprawdza się zbytnio, motywy "złych" nie do końca sa zrozumiałe.
Język jest lepszy w odbiorze niż w zbiorze opowiadań "Za garść czerwońców" ale i tak porównywanie Hirsza do Mordimera Jacka Piekary są moim zdaniem zupełnie nietrafione.
Jest jeszcze jedna możliwość. Może po prostu nie jestem grupą docelową dla tego typu literatury? Może trzeba mieć mniej lat, żeby odczytać "głębię" tego tytułu?
Nie polecam