Oko Jelenia. Triumf Lisa Reinicke – Andrzej Pilipiuk

Tytuł: Oko Jelenia. Triumf Lisa Reinicke
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 6/10

Założyłem sobie, a właściwie żona postawiła mi za cel :), że w kończącym się właśnie roku przeczytam minimum 70 książek. Pierwotnie blog powstał głównie po to, żeby to udokumentować i właśnie z zakończeniem książki Pilipiuka „nadejszła wiekopomna chwila” i wyznaczony cel został osiągnięty.

Z racji tego, że termin ustanowiony przez szanowną małżonkę zbliżał się ogromnymi krokami, aby być pewnym osiągnięcia sukcesu zdecydowałem się na lekturę z gatunku miłych łatwych i przyjemnych. Zdecydowana większość propozycji Andrzeja Pilipiuka, niezależnie czy są to opowiadania czy też powieści, do takich się zalicza. Nie inaczej okazało się być w przypadku kolejnej części cyklu Oko Jelenia pod tytułem Triumf Lisa Reinicke.
Jest to już V tom przygód Marka, Staszka i Heli w renesansowej Europie. Cała trójka przeniesionych w czasie bohaterów w tomie tym dotarła do Gdańsku, a opowieść zaczyna się klasycznym hitchkokowskim mocnym akcentem. W tajemniczych okolicznościach zostają wymordowani wszyscy mieszkańcy kamienicy w której mieszkają. Jedynym śladem po zabójcach są wilcze ogony znalezione na miejscu zbrodni.

Marek zostaje uwięziony, a pozostała dwója wraz z Kozakiem Maksymem, towarzyszem wcześniejszych przygód, szuka schronienia u zamieszkałych w Gdańsku jego pobratymców. Cała opowieść jest snuta od tego momentu dwutorowo. W jednym wątku opisane zostały perypetie Marka w staropolskim więzieniu, drugi skupia się na przygodach Staszka i Heli o którą w niemiły upomniały się wydarzenia opisane w jednym z poprzednich tomów.

Cała książka czyta się bardzo płynnie, nie zawiodłem się pod tym względem i skończyłem ją w niecałe dwa wieczory. Pilipiuk operuje znakomicie językiem, widać u niego ogromną „lekkość pióra”. W całej książce widać tęsknotę za dawno już przebrzmiałymi wartościami, Pan Andrzej zdecydowanie nie przepada za dzisiejszą rzeczywistością, a z pewnością można odnieść takie wrażenie. Brakuje mu w dzisiejszym świecie honoru, lojalności, poczucia sprawiedliwości i chyba także podwalin moralnych które daje wiara.

Książka właściwie ma tylko jeden feler. Dość zasadniczy może, ale tylko jeden. Jest właściwie o niczym, tak po prostu. Akcja cyklu właściwie nie posuwa się ani cal do przodu. Nadal nie bardzo wiadomo gdzie szukać należy Oka Jelenia, wizja zesłana Markowi w więzieniu jest właściwie jedynym tropem, który pojawia się w ponad 300 stronicowej książce.

Pilipiuk wyraźnie się rozpędził w pisaniu i opowieść którą można było spokojnie skończyć w tomie 5 rozciągnął jeszcze na 6 ( stoi już na półce ). Chodziły słuch nawet, że myślał o 8, ale na szczęście dał sobie spokój.

Tak jak pisałem książkę miła się szybko, ale nie wnosi prawie nic do cyklu, klasyczne czytadło z odrobiną moralizowania