Uwikłanie – Zygmunt Miłoszewski

Tytuł: Uwikłanie
Autor: Zygmunt Miłoszewski
Wydawca: W.A.B.dla Polityki
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 6/10

Co jakiś czas, gdy uzbieram kilka tytułów do których nie mam pewności czy mi „podejdą”, zabieram się za poszukiwanie ich w okolicznych bibliotekach. Tym razem udało mi się całkiem dobrze, trafiłem aż cztery. Ze zdobytej czwórki aż trzy okazały się być znakomite ( Patrick Rothfuss już zamówiony w księgarni internetowej ;) ). Tym najsłabszym w całym „peletonie” okazało się „Uwikłanie”. Może gdybym czytał tą książkę wśród słabszych tytułów bardziej by mi się spodobała.

Ale może po kolei. Książka opowiada o śledztwie prowadzonym przez prokuratora Teodora Szackiego, pracownika jednej z warszawskich prokuratur. W niedzielne przedpołudnie zostaje on wezwany do kolejnego morderstwa. W trakcie sesji terapeutycznej prowadzonej na terenie wynajętym od klasztoru ginie jeden z jej uczestników. Sprawa na początku wydaje się oczywista, wręcz trywialna. Pojawiają się dwie, stosunkowo proste hipotezy. Mordercą był jeden z uczestników sesji lub przypadkowy włamywacz przyłapany przez denata na gorącym uczynku. Klasztorny cieć zarzekający się, że na pewno nikt koło niego nie przechodził nie wzbudza zaufania policji i prokuratora. Sprawa jednak zaczyna się gmatwać, żadnej z hipotez nie udaje się jednoznacznie potwierdzić, „na mieście” nie wypływa nic w sprawie ewentualnego włamania, podejrzani uczestnicy sesji również milczą. Mimo intensywnych przesłuchań Szackiemu nie udaje się ich przyłapać na kłamstwie.

Równolegle mamy okazję śledzić rozwijający się coraz szybciej romans prokuratura z młoda dziennikarką. Szacki zaczyna okłamywać żonę, zaczynają się potajemne spotkania, pojawia się coraz większa fascynacja młodą kobietą. Jako ostatni wątek pojawia się jeszcze tajemniczy starszy mężczyzna, który posiada zaskakująco wiele możliwości i powiązań, które pozwalają mu na bieżącą obserwację toczącego się w prokuraturze śledztwa.

Z każdą chwilą opowieści napięcie rośnie, pojawia się drugie dno całej sytuacji. Okazuje się, że denat był zamieszany w zbrodnię sprzed lat, pracował także w peerelowskich służbach specjalnych. Wokół prokuratora zaciska się powoli pętla, rozwiązanie zagadki może źle się dla niego skończyć.

Książka czyta się naprawdę nieźle, to już kolejny dobry kryminał z serii tygodnika Polityka, który miałem okazję czytać. Miłoszewski pisze interesująco, opowieść sprawia wrażenie, że jej autor „odrobił lekcję” jeśli chodzi o pracę prokuratury od podszewki.
Zagadka jest naprawdę interesująca, dawno nie spotkałem się z tak udanie pasującym do treści książki tytułem. Autor opowiada ciekawą historię, w której rzeczywiście wszyscy są uwikłani.

Jest jednak jedno „ale”, nie wiem tak naprawdę do końca jakie. Może znakomite „sąsiedztwo” książkowe postawiło zbyt wysoko poprzeczkę, może brak nastroju na taką opowieść spowodowały, że książka nie sprawiła mi takiej przyjemności jakiej się spodziewałem. W końcu mało kto ostatnio decyduje się na ekranizację polskiego kryminału, a na podstawie prozy Miłoszewskiego powstał podobno całkiem udany film.

Jeśli nie czytaliście ostatnio nic ciekawego, macie ochotę na dobry kryminał to sięgnijcie po tą pozycję. Jeśli szukacie jakiejś mniej wymagającej lektury i nużą was chwilowo proceduralne opisy to poczekajcie z „Uwikłaniem” na bardziej sprzyjający moment, bo naprawdę warto. Ja trawfiłem na nieodpowiedni moment, stąd nie najlepsza ocena.

Jedna myśl nt. „Uwikłanie – Zygmunt Miłoszewski

  1. Pingback: Z półki – wyzwanie | tramwajnr4

Możliwość komentowania jest wyłączona.