Wikingowie vs indianie vs biotechnologia vs magia

Tytuł: Agent JFK. Miecz i tomahawk
Autor: Miroslav Žamboch, Jiří W. Prochazka
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 5/10

No i mamy trzeci tom opowieści o JFK. Jedynka była niezła, dwójka to prawdziwy gniot, tom trzeci który niedawno skończyłem pokazał się z zaskakująco dobrej strony, jakość opowieści jest zdecydowanie lepsza niż w części poprzedniej.
Kovar trafia do świata, w którym wikingowie częściowo skolonizowali Amerykę i wraz z Indianami stworzyli stabilne społeczeństwo zdolne odeprzeć Europejczyków. Opowieść dzieje się w momencie, kiedy ktoś wszelkimi siłami stara się zatrzymać tzw. pierwszy kontakt.
Mamy mnóstwo akcji, autorzy stworzyli całkiem miłego zapychacza czasu. Nie ma tu takich dzikich numerów jak myśliwiec nad Austerlitz, a to w jaki sposób szpiedzy „złych” wykorzystali biotechnologię jestem w stanie jakoś zaakceptować.
Jedyną rzeczą która mnie trochę poirytowała to żegluga Chińczyków na Oceanie Atlantyckim, w fabule pojawili się chyba tylko, aby dać autorom szansę na opisanie dodatkowej bitwy.
Kiedy nie możecie skupić uwagi, do tramwaju, pociągu, czy na wieczór po bardzo ciężkim dniu książka nadaje się znakomicie. Zobaczymy jak będzie z 4, czy znowu zobaczymy spadek form.

2 myśli nt. „Wikingowie vs indianie vs biotechnologia vs magia

  1. zaciekawiło mnie w tytule postu biotechnologia vs magia ale może sobie odpuszczę tą serię ,jakoś mnie nie ciągnie.

    • Grupa docelowa to mężczyźni, młodzi mężczyźni. Najlepiej tacy czternastoletni :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.