Nowoczesy druid

Tytuł: Na psa urok
Autor: Kevin Hearne
Wydawca: Rebis
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 7/10

 

 

W urban fantasy ostatnio trafiam na prawie identyczny schemat. Dobra bohaterka, rzadziej bohater, o jakiejś magicznej umiejętności wplątuje się w straszliwą kabałę, z której musi się wyplątać najczęściej z pomocą kumpli o różnym poziomie magiczności. Z takiego schematu korzysta Patricia Briggs, Ilona Andrews, czy Karen Chance ( tej ostatnie ZDECYDOWANIE nie polecam ). Generalnie najczęściej książki te różnią się poziomem magiczności kumpli głównej postaci :). Moim zdaniem najlepsze w tym klimacie to opowieści o Harym Dresden’ie  i Mercedes Thompson.

Ostatnio do tej dwójki dołączył Atticus O’Sullivan Jest to 2000 irlandzki/celtycki druid, który dogadał się z boginią śmierci ze swojego panteonu, Morrigana obiecała, że go nie zabierze. Oczywiście może umrzeć, jeśli weźmie się za niego jakiś inny bóg śmierci, ale na razie jakoś daje sobie radę. W celu ochrony przed magią faerie wykombinował sobie amulet z dodatkiem żelaza, a wygląd dwudziestolatka zapewnia mu magiczna herbatka ;).
W części pierwszej główny zły to stary wróg, który chce stać się właścicielem magicznego miecza w posiadanie, którego Attikus wszedł wiele wieków temu, notabene nie do końca legalnie. Dobrzy kumple to w tym wypadku horda wilkołaków, wiekowy wampir, który ma na szybkim wybieraniu ghule i gadający pies . Po złej stronie znajdziemy firbolgów i demony. Całość doprawiona jest polskimi czarownicami, żywiołakami żelaza, gromadą irlandzkich bogów i pewną staruszką.

Mimo pewnych obaw po przeczytaniu opisu po książkę można sięgnąć bez najmniejszych obaw. Jest to naprawdę dobra literatura rozrywkowa, napisana sprawnym, zabawnym językiem. Autor całkiem dobrze wymyślił swój świat, nie ma jakiś wielkich zgrzytów nawet dla kogoś dobrze za znajomego z konwencją. Wszystko jest na miejscu, wilkołaki i wampiry są takie jak powinny być, nie ma żadnych błyszczących kolesi. A że do tego pracują jako prawnicy to ich podejście do życia jest dodatkowo uzasadnione. Chętnie współpracują z Atticusem , bo im dobrze płaci, nie ma tu miejsca na niepotrzebne sentymenty. Naprawdę miłym akcentem są także polskie wiedźmy, które zwiały z ojczyzny podczas drugiej wojny światowej. Z ego co wiem w drugiej części będzie ich jeszcze więcej.

Spokojnie polecam jako rozrywkę na wieczór po męczącym dniu.

Po książkę sięgnąłem dzięki uprzejmości Fenrira, który sprzedał mi ją za psie pieniądze ;)

8 myśli nt. „Nowoczesy druid

  1. Skoro to jest choć odrobinę podobne do akt Dresdena, to ja chętnie! Już kiedyś się nawet zasadzałam na tę książkę, ale coś mnie odwiodło od zakupu, nie wiem nawet, co…

  2. Jak na razie mam dość wszelakich średniaków rozrywkowych, ale okładka dziwnym trafem mi się podoba ^^

    • Chęć na literaturę rozrywkową rośnie geometrycznie ze wzrostem ilości posiadanych dzieci ;)

  3. Jak to sam ? Z tego co wiem ssaki same nie umieją. Czyżby Fenir miał racje z chłopcami ? ;)
    PS. Pstrykłam zbrodnię na blogu ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.