Pierwsze gejowskie fantasy

Tytuł: Stal nie przemija
Autor: Richard Morgan
Wydawca: ISA
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 2/10

 

Względem Richarda Morgan moje oczekiwania są dość wysokie. „Modyfikowany węgiel” był czymś na kształt objawienia, zrobił na mnie ogromne wrażenie i dostarczył ogromnej frajdy przy czytaniu. Pozostałe części opowieści o Takeshim Kovacs’u też trzymały poziom i były ogromną frajdą podczas lektury. Kiedy ISA zdecydowała się na wydanie jego fantasy to mimo obaw, że nie będzie kontynuacji ( ISA z tego słynie ) zdecydowałem się kupić. Szczerze powiem, że srodze się zawiodłem.

Narracja w książce została podzielona na trzy wątki, trójka ich bohaterów zna się z przeszłości i bogowie postanowili ponownie połączyć ich los. Mamy dość standardowy zestaw czyli barbarzyńce Egara Smokobójcę,  arystokratę-bohatera Ringila Eskiatha i półkhitarską doradczynię cesarza imperium Arceth. Kolejne na pozór niezwiązane ze sobia wydarzenia spowodują, że cała trójka spotka się na zapomnianych bagnach na końcu świata, gdzie będzie musiała stawić czoła zagrożeniu z innego świata.

Świat jest opisany dość lakonicznie, sporo musimy domyślać się sami. Książka mimo tego, że jest wtórna i wiele czerpie z klasycznych motywów gatunku opowiada w sumie dość ciekawą historię i gdyby nie pewien feler chętnie przeczytałbym o tym co stało się później, jak Ringil wpłynął na losy opisanego świata.

A co jest problemem? Pozwolę sobie wcześniej na małą deklarację. Nie jestem homofobem, mam znajomego geja, nie widzę nic zdrożnego w tym, że panie lesbijki mieszkające w moim bloku przygotowują czasem imprezę z gośćmi o jednoznacznej orientacji seksualnej. Zupełnie nie ma dla mnie znaczenia ich orientacja seksualna, ważne jest to jakimi są ludźmi. Nie mam nic przeciwko legalizacji związków homoseksualnych, może irytuje mnie tylko pomysł adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

Ale nie czuję potrzeby czytania o opisanych w wyjątkowo wulgarny sposób zbliżeniach dwóch panów, którzy sami określają się mianem pedałów. W ogóle Morgan w całej powieści stara się dla mnie na siłę epatować niepotrzebną wulgarnością, która nie wnosi nic nowego do treści książki. Rozumiem, że słowo kurwa ma służyć mocnemu zaakcentowaniu niektórych problemów, ale pojawia się ono zdecydowanie za często. Podkreślanie co chwilę orientacji seksualnej bohatera przy użyciu słowa pedał, mającego chyba najbardziej pejoratywny wydźwięk ze wszystkich używanych do określenia homoseksualisty, dość szybko zaczyna irytować i jest zupełnie niepotrzebne. Rozumiem, że na tym polu rozgrywa się jeden z wątków książki, ale nie wiem po co na siłę jest on wpychany, spokojnie można opowiedzieć tę historię bez uciekania się do tanich chwytów i robienia z niej na się pedalskiej fantasy.

Jeśli średnia ilość dwóch kurew i pedała na stronę wam nie przeszkadza to zapraszam w mroczny świat Morgana, ja nie planuję ciągnąć dalej tego tematu.

4 myśli nt. „Pierwsze gejowskie fantasy

  1. O, taki chwytliwy tytuł dałeś, że już myślałam, że coś ciekawego do poczytania będzie. Fantastyka z homoseksualnym romansem w tle to zawsze jakaś nowość na polskim rynku. Ale jeśli jest tam tyle wulgarności, co piszesz, to ja dziękuję, postoję. Chociaż zastanawiam się, ile z tego jest zasługą autora, a ile tłumacza (to wydawnictwo słynie też z raczej kiepskich tłumaczeń i niezbyt uczciwych praktyk w tym zakresie).

    • Najgorsze jest to, że to niezła książka jest, ale emanowanie brutalnością i niesmacznym erotyzmem psuje wszystko.

  2. Ja tam w sumie nie mam nic przeciwko kurwowaniu – są ksiązki, w których jest ono jak najbardziej na miejscu, a wręcz pożądane, no ale tutaj… nie jestem pewna. Szkoda, bo sam gejowski wątek na pewno wzbogaciłby świat fantasy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.