Rakieta odpaliła

Tytuł: Rakietowe szlaki tom 1
Autor: redakcja Lech Jęczmyk
Wydawca: Solaris
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 10/10

 

„Kroki w nieznane” o których pisałem jakiś czas temu mocno mnie zawiodły. Przesycony fantasy zapytałem Fenrira czy mógłby polecić coś z SF, natychmiast odpowiedział weź „Rakietowe szlaki”. Chylę głowę i serdecznie mu dziękuję, a na usta ciśnie mi się tylko popularne kiedyś powiedzenie „UUUAAA ale urwał, ale to było dobre” :)

Antologia ta to bardzo udana próba reaktywacji wydawanej kiedyś przez Lecha Jęczmyka serii, podobnie jak wtedy jest on redaktorem tomu pierwszego i decyduje o jego zawartości. W skład książki wchodzą następujące opowiadania:

Varley John  „Porwanie w powietrzu”
Lafferty R. A.  „Najdłuższy obraz świata”
Watson Ian  „Powolne ptaki”
Sturgeon Theodore  „Skalpel Occama”
Bayley Barrington J.  „Rejs po promieniu”
Tenn William  „Bernie Faust”
Zacks Robert  „Kontrolex”
Bilenkin Dymitr  „To niemożliwe”
Aldiss Brian W.  „Człowiek ze swoim czasem”
Jablokov Alexander  „Strażnik śmierci”
Nagibin Jurij  „Tajemniczy dom”
Kuttner Henry  „Profesor opuszcza scenę”
Kupferberg Tuli  „Tęsknota”
White James  „Ubranie na miarę”
Sheckley Robert  „Bitwa”
Zelazny Roger  „Róża dla Eklezjastesa”
Le Guin Ursula K.  „Ci, którzy odchodzą z Omelas”
Warszawski Ilja  „Ucieczka”
Dickson Gordon R.  „Mów mu, panie”
Wolfe Gene  „Jak przegrałem II wojnę światową i pomogłem powstrzymać niemiecką inwazję”

W całym zbiorze znajdziemy same perełki science-fiction, prawdziwe perełki, a nie nadmuchane przez marketing popierdułki. Każde opowiadanie ma jakąś zaletę dzięki której czyta się dobrze i zapada w pamięć. Jeśli atutem nie jest opowiedziana historia, to piorunujący w odbiorze jest język, jeśli żadne z powyższych, to puenta zwala z nóg. A kilka utworów ma naprawdę nie jeden z tych atutów.

Nie chcę wgłębiać się w opisywanie wszystkich po kolei, ponieważ mogłoby to popsuć frajdę z czytania, ale o kilku mogę coś napisać bez zdradzania szczegółów fabuły. „Porwanie w powietrzu” zaskakuje pomysłem na pozyskanie kolonistów, a językiem najbardziej czarują chyba utwory klasyków „Róża dla Eklezjastesa” i „Ci, którzy odchodzą z Omelas”. Puenta na najwyższym poziomie to moim zdaniem „Bitwa”, a rozmachu może pozazdrościć każdy autorowi „Najdłuższego obrazu świata”
Najlepsze moim zdaniem są zaś „Ubranie na miarę”, „Jak przegrałem II wojnę światową i pomogłem powstrzymać niemiecką inwazję” i „Mów mu, panie”. Dwa pierwsze rzucają nowe spojrzenie na wytarte tematy, pierwsze na krawiectwo, a drugie na II wojnę światową. „Mów mu Panie” zaś to genialne połączenie fantastyki militarnej z fantasy. Zdecydowanie polecam całość, jeśli planujecie zakup tego tomu w miękkiej okładce to przed zakupem pamiętajcie, żeby sprawdzić czy książka jest kompletna, bo zdarzają się egzemplarze z defektem, na szczęście niewiele, ale jednak.
Na półce stoją już Rakietowe 2, 3 i 5, a czwórka stanie się pewnie moją własnością jeszcze w tym miesiącu, zdecydowanie polecam jedynkę, kolejne części też się tu pojawią :)

Jedna myśl nt. „Rakieta odpaliła

Możliwość komentowania jest wyłączona.