Nieśmiertelność zanudzi Cię na śmierć

Tytuł: Nieśmiertelność zabije nas wszystkich
Autor: Drew Magary
Wydawca: Wydawnictwo Prószyński i S-k
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 4/10

 

Na „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” ostrzyłem zęby po przeczytaniu kilku całkiem pochlebnych recenzji. Cudem udało mi się na namówić Silaqui na wymianę i książka trafiła do mnie. Po przeczytaniu strasznie ucieszyłem się, że jej nie kupiłem, kolejna książka z serii sygnowanej przez Fantastykę okazała się być bardzo przeciętna :(
Pomysł ma potencjał, podział akcji na trzy części mające pokazać wpływ wektora nieśmiertelności na ludzkość też wydaje się niezły, ale całość jakoś nie porywa. Niby czytanie jakoś idzie, książka jest całkiem ok, ale mam takie odczucie, że dla wielu czytelników będzie ona po prostu nudna, pozbawiona głębi.
Na początek małe wyjaśnienie, tytuł jest trochę mylący. W książce przez większość trwania akcji nie mamy do czynienia z prawdziwą nieśmiertelnością. Wynaleziony na początku XXI wieku wektor genetyczny powoduje tylko, że ludzkie organizmy przestają się starzeć. Nadal można zachorować na raka, umrzeć w wypadku, czy zostać zadźganym nożem. Nie ma sprytnych nanorobocików, czy klonów pozostających w stazie i czekających na przejęcie umysłu bohatera. Tylko zwykłe ciało w którym zatrzymano procesy starzenia. Nielegalne początkowo lekarstwo zostaje podane na początku naszemu bohaterowi. Lekarz który to robi nie zaleca podawania go ludziom starszym niż 30 lat, młode osoby zdecydowanie bardziej nadają się do bycia nieśmiertelnymi.

Niestety u mnie książka nie budzi większych emocji. Temat jest niezły, wykonanie warsztatowe też, ale zupełnie nie przekonują mnie konsekwencje pojawienia się wektora. Wygląda to tak, jakby głównymi konsekwencjami były przede wszystkim małżeństwa cykliczne i chęć do podróżowania po świecie. Autor bardzo mało wiarygodnie pokazuje rozpad społeczeństwa na enklawy, przeludnienie i rozwój technologiczny. Przecież niemożliwe jest, aby ludzie mający za sobą nie 20 czy 30, a 50 lat doświadczeń nie byli w stanie wymyślić niczego innego poza samochodami elektrycznymi.

Jeszcze bardziej niewiarygodni wydają mi się kolesie zajmujący się eutanazją na życzenie. Niezależnie czy będzie to eutanazja miękka, czy twarda realizacja pomysłu zmniejszenia zaludnienia jest po prostu kuriozalna.

Możliwe że nie zrozumiałem książki, może źle odczytałem intencje autora. Nie wiem, ale wiem że już nie będę próbował stać się posiadaczem niczego z tej serii, a „Nieśmiertelność..” śmiertelnie mnie znudziła.

6 myśli nt. „Nieśmiertelność zanudzi Cię na śmierć

  1. No wreszcie! Wreszcie ktoś myślący o tek książce podobnie jak ja… Już się zastanawiałam, co jest ze mną nie tak, bo w blogosferze chyba wszyscy jak jeden mąż byli zachwyceni.
    Jedyne, co mi się w niej podobało, to społeczne i międzyludzkie konsekwencje tego epokowego wynalazku, ale i to opowiedziane było w sposób… jak to ująć, nie wbijający w fotel.
    A cała ta seria rozczarowuje… To nie pierwsza pozycja, która okazała się w moich oczach totalną wpadką.

    • Cieszę się że Ci się podobało :). Seria promuje bardzo przeciętną literaturę sądząc po tym co czytałem.

  2. Jak zgadzam się w kwestii miałkiej sfery futurystycznej, to w reszcie recki pieprzysz od rzeczy. :P
    Czemu niby rozpad na enklawy jest mało wiarygodny? Zauważ, że w średniowieczu nie istniało pojęcie „przynależności narodowej”, i u Magary’ego zanika ono ponownie.

    A czemu niby kwestia „eutanazji” jest niewiarygodna/ Jak dla mnie to dużo lepsze wyjście, niż masowe samobójstwa, które mają paraliżować resztę społeczeństwa.

    • Kochany nie pieprzę od rzeczy tylko wyrażam swoją opinię ;).
      Rozpad na enklawy jest jak najbardziej prawdopodobny, chodziło mi o to, że Magary opisał to mało wiarygodnie.
      A co do opisanej formy eutanazji, to gdyby doszło do takiej sytuacji miałbyś stan wojenny z obozami pracy, a nie kilku idiotów wstrzykujących humanitarnie truciznę.

  3. oj tam, oj tam. Dla mnie ‚Nieśmiertelność’ była świetną przygodą, zarówno ze względu na sposób przedstawienia fabuły, jak i poruszoną problematykę. Owszem, mało tutaj elementów sf, ale właśnie przez to całość nabrała realnego przerażającego kształtu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.