Sherlock powrócił

Tytuł: Dom jedwabny
Autor: Anthony Horowitz
Wydawca: Rebis
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 8/10

 

Jeśli miałbym typować najbardziej znanych detektywów świata, to na myśl natychmiast przychodzą mi trzy postaci. Stworzeni przez Agatę Christie Panna Marple i Hercules Poirot oraz chyba najbardziej znany Sherlock Holmes którego „ojcem” był Artur Conan Doyle. Oczywiście autorzy opowieści o nich już dawno nie żyją, ale cały czas powstają jakieś produkcje nawiązujące do tych postaci. O ile Panna Marple i Poirot ostatnio troszkę rzadziej są na tapecie o tyle Sherlock znów święci tryumfy. Mamy całkiem dobre opowieści filmowe autorstwa Guya Ritchiego i GENIALNY serial wyprodukowany przez BBC w którym spotykamy uwspółcześnioną wersję słynnego detektywa, który nawet w XXI wieku potrafi zachować klasę.

Dom jedwabny to napisana przez Anthony Horowitz’a kolejna przygoda mistrza dedukcji z Baker Street. Troszkę się obawiałem jak autorowi opowieści dla młodzieży uda się wiarygodnie napisać stylizowany kryminał. Na szczęście wszystko poszło dobrze, Artur Conan Doyle na pewno nie przewraca się w grobie.

Pod nieobecność żony doktor Watson decyduje się odwiedzić dawno nie widzianego przyjaciela. Przy tej okazji wplątuje się w nową sprawę, a właściwie w dwie połączone ze sobą, które będą miały dla niego i dla Sherlocka daleko idące konsekwencje. Całe zdarzenie zaczyna się bardzo klasycznie. Siedzących przy kominku obu panów odwiedza wzburzony właściciel galerii któremu grożono i który wiąże swoje aktualne problemy z mającą miejsce jakiś czas temu wizytą w Ameryce. Podczas tej wyprawy wszedł on w konflikt z gangiem Irlandczyków i obawia się zemsty jedynego z pozostałych przy życiu bandytów. Panowie dziarsko biorą się do pracy, korzystając z pomocy grupy uliczników, ze wsparcia których Sherlock korzystał już wcześniej. Ta z pozoru błaha okoliczność spowoduje, że po śmierci szantażysty sprawa przerodzi się w o wiele mroczniejszą, w konsekwencji której słynny detektyw wyląduje w najcięższym więzieniu w Anglii, a Watson spotka się oko w oko z profesorem Moriartym.

Sięgałem po książkę pełen obaw, nie wiedziałem do końca czego się spodziewać, jak autor poradzi sobie z tematem. Okazało się na szczęście że wszystkie wątpliwości były płonne, Horowitz wywiązał się z zadania znakomicie. Nie dość że intryga i zagadka są interesujące, a rozwiązanie obu zagadek zaskakuje to jeszcze od strony „dopasowania” do oryginału nie można się niczego przyczepić. Znowu mamy narrację prowadzoną przez doktora Watsona, znowu możemy zobaczyć z jaką łatwością Holmes jest w stanie wydedukować niektóre rzeczy. Cała gama postaci znanych z twórczości Conan Doyla pojawia się u Horowitza uwiarygadniając opowieść jako kolejne spotkanie z oryginalnym światem Holmesa. Londyn jest zarazem interesujący jak i odrażający, a klimat tamtego okresu aż czuć przez skórę. A że zagadka jest mocno współczesna, pozostaje tylko pogratulować autorowi udanego przeniesienia jej w inne czasy.

Znakomicie też postarał się Rebis decydując się na wydanie powieści w twardej okładce z obwolutą. Daje to wiele dodatkowej przyjemności w odbiorze książki.

Polecam, naprawdę warto wrócić do świata Sherlocka Holmesa w wersji Anthony’ego Horowitza, nie mam najmniejszych zastrzeżeń, może tylko szkoda że nie ma więcej :)

2 myśli nt. „Sherlock powrócił

  1. Przyznam szczerze, że wszelakich kryminałów unikam niczym diabeł wody święconej. Jedyny, który zapadł mi w pamięć i czytany był dobre 10 lat temu to http://lubimyczytac.pl/ksiazka/32863/cichym-scigalam-go-lotem ale ogólnie nie bawią mnie takie „śledztwa” itp. Niby też przeczytałam z trzy książki Christie, ale na dłuższą metę jakoś nie czuję tego klimatu.

    Ps. czy jest możliwość włączenia subskrypcji komentarzy z Twojego bloga? Bo czasem (no dobra, często) wiele rzeczy mi umyka, a takie powiadamianie na maila pozwoliłoby mi śledzić ewentualną dyskusję :)

    • Znalazłem w końcu gdzie wyłączyć CAPTCH’e, więc tym razem wpisywałaś ostatnio :) co do komentarzy już pytam supportu. Jeśli chodzi o Joe Alexa, to „wyczytałem” na wszystkie strony jego Czarne okręty. Może mało kryminalne, ale znakomite
      Pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.