Kill’em all czyli pisane na siłę

 

Tytuł: Kłamca 4. Kill’em all
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 3/10

 

Jakiś czas temu na łamach swojego bloga Jakub Ćwiek był uprzejmy opisać częściowo kulisy swojego konfliktu z Fabryką Słów. Było burzliwie po obu stronach i mam nieodparte wrażenie, że Kłamca padł ofiarą tego konfliktu. Część czwarta zaczyna się w momencie kiedy zakończyła się poprzednia część cyklu. Loki poluje na Antychrysta, Lucyfer rozpoczął Armagedon, a wszyscy bohaterowie opowieści wpadli w mniejsze lub większe tarapaty, jakby na to nie popatrzeć mamy koniec świata.

Opowieść płynie łatwo miło i przyjemnie, ale niestety po przeczytaniu kilku kartek coś zaczyna zgrzytać. Jest za łatwo, za miło i za przyjemnie. Akcja się rwie, poszczególne wątki niby się splatają ale jakoś tak niezbyt wiarygodnie nawet jak na fantastyk,ę a zakończenie jest najnormalniej w świecie słabe i „sorry mister Ćwiek” ale mocno głupie według mnie. W moim przypadku książkę przed porzuceniem w kąt uratowały tylko dwie rzeczy. Zabawna momentami żonglerka schematami ( np Lucyfer używa Appla :) ) oraz to, że miałem ją jako jedyną na wyjeździe.

Po przeczytaniu zakończenia od razu przyszło mi na myśl, że bohater z ogromnym potencjałem padł ofiara konfliktu o którym pisałem na początku. Podejrzewam, że Pan Jakub podpisał umowę na 4 części i napisał ostatnią tylko po to, żeby wywiązać się z kontraktu. A żeby jeszcze nikt nie wpadł na pomysł kontynuacji do władował idiotyczne zakończenie ucinające spekulacje na temat jakiegokolwiek dalszy ciąg.

Nie polecam. ZDECYDOWANIE

6 myśli nt. „Kill’em all czyli pisane na siłę

  1. W ramach nadrabiania zaległości wciągnęłam niedawno pierwszą część i tak szczerze… miałam wrażenie, że to dopiero wprawka do czegoś większego. Jako zapowiedź cyklu było ok, ale nie wiem, czy nie obdarzyłam Ćwieka zbyt dużym kredytem zaufania…

    • Jedynka to był rozpęd, dwójka ostro do przodu, trójka lekkie zwolnienie, czwórka totalna klapa

    • Tak jakoś właśnie nie bardzo, a końcówka naprawdę mnie rozwaliła :(

  2. O, co ja widzę xD Przychodzę, że Cię zaprosić na konkurs, a tu już zaproszenie wisi :)

    A co do recenzji – bardzo zaskoczyła mnie Twoja ocena, bo myślałam, że Kłamca to Kłamca, czyli znana i dobra marka. A tu klops… Sama jeszcze nie czytałam żadnego tomu, ale na pewno kiedyś to zrobię :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.