Marudny detektyw

Tytuł: Operacja Seegrund
Autor: Volker Klüpfel, Michael Kobr
Wydawca: Wydawnictwo Akcent
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 7/10

Należę do pokolenia wychowanego na Czterech pancernych. Może nie brałem udziału w tryumfalnych objazdówkach głównych bohaterów po Polsce, aż tak stary jednak nie jestem, ale co wakacje miałem okazję śledzić ich losy i podziwiać przyjaźń polsko radziecką. A skoro Rosjanie byli Ci dobrzy, to Niemcy musieli być Ci źli. Niestety na stare lata mi to zostało. Uwielbiam rosyjskie kryminały, lubię ich fantastykę i filmy, ich sposób opowiadania historii bardzo mi odpowiada. Produkcje niemieckie natomiast od razu budzą moją niechęć,  nie jestem w stanie oglądać ich seriali i niechętnie sięgam po książki niemieckich autorów. Jakoś tak mam i już.

Aby odgonić te uprzedzania zabrałem się za książkę popularnego w Niemczech duetu autorów o bawarskim komisarzu Kluftinger’ze która poleciła mi Agnieszka prowadząca blog Krimifantamania ( nota bene tłumaczka książki, która się do tego nie przyznała :) )

Historia okazała się być na tyle ciekawa, że książka jest PIERWSZYM niemieckim kryminałem który przeczytałem W CAŁOŚCI :)


Mamy bawarską zimę, do komisarza Kluftingera na święta przyjeżdża syn z narzeczoną. Na pierwszą wycieczkę mającą pokazać gościowi okolice wybierają oddalone trochę od głównych szlaków jezioro. Podczas spokojnej przechadzki dochodzi jednak do zaskakujących wydarzeń, nad brzegiem znajdują martwego mężczyznę w kałuży krwi. Początkowo policjant jest przekonany że ma do czynienia z zabójstwem, dopiero później okazuje się, że sprawa ma drugie, a może nawet trzecie dno. Mamy tajne stowarzyszenie byłych niemieckich żołnierzy, poszukiwania zaginionej cudownej broni, skarb zatopiony w jeziorze i ludzi udających kogoś innego niż są w rzeczywistości. Wszelkie te perypetie mają miejsce na tle barwnej panoramy zimowego krajobrazu Bawarii.

Sama zagadka kryminalna może nie jest bardzo frapująca i interesująca, ale całość opowieści ratuje postać głównego bohatera. To marudny, nudny i upierdliwy koleś w średnim wieku, taki zwykły ktoś. Za scenę rodzinnego śniadania z początkowej części książki miałem ochotę uścisnąć obu autorów i pogratulować im trafności obserwacji :). Synuś plus mamusia to wszędzie jednak jest tak samo :)

Książkę czytało mi się ciężko, wydaje mi się, że niemiecki nawet po tłumaczeniu zachowuje swój rytm. Każda próba zapoznania się z tym językiem spełzała dotąd na niczym, próby zgłębienia go intensywnie przez 4 lata zakończyły się marnym efektem i jedyne zdanie jakie pamiętam to Ich weiss nicht :). Postać komisarza jednak na tyle mnie oczarowała, że udało mi się pokonać moje uprzedzenia i niechęć. Możecie spokojnie sięgać po książkę, w okresie świąt Bożego Narodzenia przyjemność z czytania powinna być jeszcze większa.
Za otrzymaną książkę serdecznie dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece i Sil
Za polecenie książki serdecznie dziękuję Agnieszce Hofmann

4 myśli nt. „Marudny detektyw

  1. Czaję się na tą książkę od jakiegoś czasu (czytaj: od recenzji na wspomnianym blogu Agnieszki) ale fundusze skutecznie utrudniają – może właśnie Boże Narodzenie z sympatyczną instytucją prezentów coś tu poradzą.

    PS Przeczytałam już „Morderstwo tuż za rogiem”, nawet zrecenzowałam tu: http://krakowskieczytanie.blogspot.com/2012/07/krymina-krakowski.html
    wysłałam nawet stosownego maila odnoście zwrotu :) daj znać kiedy ci pasuje :)

    Pozdrawiam!

    • Wróciłem w czwartek i powoli odrabiam zaległości. Mail oznaczony jako ważne czeka na swoją kolej ;)

  2. Zgadzam się i całkowicie identyfikuję z tym podejściem. Nie mogę czytać ich literatury, ani oglądać ich filmów. A jak słyszę ten charkot uchodzący za ich język, to muszę czym prędzej oddalić się od jego źródła, bo robi mi się niedobrze. Po tę akurat książkę więc nie sięgnę, ale po inne opisywane na tym blogu, to zdecydowanie tak. A tak w ogóle, to świetny blog. :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.