Skaczący Jack

Tytuł: Dziwna sprawa Skaczącego Jacka
Autor: Mark Hodder
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 5/10

 

Generalnie lubię Fabrykę Słów, był nawet taki okres, że kupowałem praktycznie tylko ich książki. Pierwotnie publikowali praktycznie wyłącznie polskich autorów, potem pokazała się zagraniczna fantastyka ( dzięki za Zambocha ), a teraz zdarzają się im wycieczki także w inne rejony literatury.

Mark Hodder zadebiutował „książkowo” właśnie „Dziwną sprawą Skaczącego Jacka”, która to książka była ponoć jednym z wydarzeń literackich w Wielkiej Brytanii i na dodatek dostał za nią nagrodę Philipa K. Dicka. Szczerze mówiąc nie do końca wiem dlaczego.

Ale może na początek trochę o fabule. Mamy tu do czynienia z historią alternatywną, gdzie po śmierci w zamachu królowej Wiktorii zaczyna się jakby osobna „gałąź czasowa”  w której króluje technika parowa i zaskakująco zaawansowana genetyka. W dodatku genetyka mocno udziwniona i przystosowana do wyobraźni ludzi z epoki, czyli np. genetycznie powiększone łabędzie służące do przewożenia ludzi w powietrzu.

Richard Burton, podróżnik, zostaje wynajęty przez rząd Jego Królewskiej Mości do rozwiązania dwóch spraw. Wilkołaków pojawiających się w jednej z dzielnic Londynu i zataczającej coraz szersze kręgi sprawy Skaczącego Jacka, tajemniczego indywiduum pojawiającego się co jakiś czas i atakującego młode kobiety. W trakcie śledztwa okazuje się, że te sprawy się łączą, a ich wyjaśnienie będzie kosztowało Burtona wiele wysiłku i na zawsze zmieni jego życie.

Książka nie jest dla mnie jednak czymś mogącym pretendować do miana superdebiutu. Czytało mi się ją nie najlepiej i o ile pomysły na opis świata są rzeczywiście niezłe i świeże to ich nadmiar powoduje że książka momentami irytuje. Do tego autorowi zdarzają się nużące fragmenty i ze znakomitego pomysłu wychodzi przeciętny produkt. Nakręcany człowiek, wilkołaki wybuchające od nadmiaru emocji i papugi wywrzaskujące wulgaryzmy po przekazaniu informacji w zbyt dużej ilości psują lekturę.

Osobno należy zwrócić uwagę na to jak wydano „Dziwną sprawę..”. Takie wydawanie to jest coś, okładka zintegrowana z tasiemką nie podnosi jakoś bardzo ceny książki, a przyjemność odbioru rośnie, oj rośnie :)

Przygody Richarda Burtona to znakomicie wydana przeciętna lektura. Dalszego ciągu nie kupię, ale jeśli ktoś nie ma co czytać to spokojnie można sięgnąć po nią, wielkiej ffrajdy nie będzie, ale wielkiego zawodu również.

Rosyjski kameleon

Tytuł: Przesyłka dla kameleona
Autor: Daria Doncowa
Wydawca: Videograf II
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 7/10

 

„Przesyłka dla kameleona” to kolejna z książek Darii Doncowej o Eulampii Romanowej. Ta część ma numerek trzy, czytałem nie po kolei ze względów recenzenckich :). Nakanapie.pl dało mi do recenzji czwóreczkę, zanim wziąłem się za trójkę i nie wypadało się ociągać. Na szczęście kolejność ma tylko pewne znaczenie, więc i tak trójka przyniosła mi mnóstwo frajdy.

Do rosyjskich autorek mam sporą słabość, szczególnie do tych które pisują kryminały rozrywkowe. Doncowa jest jeszcze do tego bardzo dobra w tym pisaniu i wychodzą jej powieści na poziomie minimum dobrej Chmielewskiej.

Tym razem Eulampia wpada na trop afery morderstw szpitalno-rozrywkowych, jak dziwnie by to nie brzmiało. Chodzi o morderstwa popełniane w szpitalach przez osoby związane z branżą rozrywkową. Dzielna detektyw coraz głębiej wchodzi w środowisko związane z filmem i estradą. Poszukuje zaginionych braci, żon które zniknęły no i oczywiście mordercy. Historia płynie interesująco i ciekawie, a do tego oczywiście nikt nie okazuje się być tym kim wydaje się dla naszej Pani detektyw.

Język jest przyjemny i łatwy w odbiorze, problem z myleniem bohaterów, co czasem jest problemem w rosyjskich książkach, nie występuje. Doncowa trzyma poziom i tylko szkoda, że Videograf nie planuje chyba dalszego ciągu. POLECAM nie tylko miłośnikom Chmielewskiej

Thor to wredny koleś

Tytuł: Między młotem a piorunem
Autor: Kevin Hearne
Wydawca: Rebis
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 8/10

No to mamy pewne zmiany u mnie. Żeby blog żył i miał sens wydaje mi się, że potrzebne są regularne wpisy, tak ze trzy w tygodniu to minimum. W związku z tym, że ostatnio kiepsko u mnie z czasem notki pojawiały się coraz rzadziej. Nie chcę przestawać, bo dzięki blogowi poznałem ciekawych ludzi i chciałbym jednak pochwalić się ile przeczytałem :) Więc notki będą krótsze, ale mam nadzieję, że regularniejsze.

Atticus kolejny raz zagościł na moim blogu. Niestety na ten moment jest to ostatnia część dostępna w Polsce. Dalszy ciąg się pisze, lub nawet wydaje, ale na razie u nas niet :(. Autor kolejny raz dostarcza nam porcję znakomitej rozrywki, szczerze powiem, że mam nadzieję iż Jezus momentami bywa podobny do tego książkowego :) . Szybka akcja, dużo ciekawych postaci, świetnie napisana książka. Polecam wszystkim miłośnikom niezłego urban fantasy, warto.

[Wywiad] Sasza Hady w kilku pytaniach

Tytuł: Morderstwo na mokradłach
Autor: Sasza Hady
Wydawca: Wydawnictwo Oficynka
Dzięki wydawnictwu Oficynka i portalowi Zbrodnia w Bibliotece, a przed wszystkim dzięki uprzejmości Kuzynki Saszy mam przyjemność przedstawić krótki wywiad z autorką niedawno wydanej książki Morderstwo na mokradłach. Zapraszam do lektury: Czytaj dalej

Top na maksa, czyli moja próba stworzenia listy książek, które wzruszają, bawią, zachwycają

Obiecane, dotrzymane :). Miała być dziś lista z blogo-łańcuszka od anek7 i jest. Niby ma to być propozycja książek, które wzruszają, bawią, zachwycają ale co mi wyszło oceńcie sami. Większość z tytułów to pozycje przeczytane w ciągu ostatnich dwóch lat, ale nie tylko.

Na początek garść tych co bawią:

1. Gringo wśród dzikich plemion – Wojciech Cejrowski. To pierwsza książka znanego podróżnika, którą miałem okazję przeczytać. On sam z lekka mnie irytuje, czasem nawet wkurza. Ale książki pisze genialnie, zwłaszcza ta przypadła mi do gustu.

2. Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami – W. Mann, K. Materna. Cud miód i gęsi szmalec. Znakomita opowieść, pełna ciekawych obserwacji i poczucia humoru charakterystycznego dla tego znanego duetu

3. Pułapka na sponsora – Tatiana Polakowa – i kolejne z tej serii. Znakomite humorystyczne kryminały rosyjskiej autorki. Poziom Chmielewskiej z najlepszych lat

4. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął Jonas Jonasson – ostatnie odkrycie. Książka która trafiła do mnie przypadkiem dzięki uprzejmości pewnego portalu. Uchichrałem się przy niej szaleńczo, jak dzika fretka:)

5. Kolor magii i Blask fantastyczny Terry’ego Pratchetta. Zdecydowanie dwie najlepsze części świata dysku. Wyczytane na wszystkie strony leżą w opłakanym stanie na półce.

Wzruszeniowe :)

6. Dożywocie – Marta Kisiel - nie wiem czy bardziej wzrusza, czy bardziej bawi. Ciepła, sympatyczna cudowna książka z jedną wadą. Nie ma i nie będzie dalszego ciągu

7. Ksiądz Rafał i Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy – Maciej Grabski Jak ktoś nie czytał, nich kupi, pożyczy, albo jeszcze coś. Po prostu cudowne. W drugiej części autor dołożył jeszcze szczyptę realizmu i wyszło mistrzowsko

Zachwycające

8. Nakręcana dziewczyna. Pompa numer sześć – Paolo Bacigalupi - Uczta wyobraźni. W skład tomu wchodzi powieść i opowiadania. powieść dobra, opowiadania GENIALNE, ZACHWYCAJĄCE, ale trochę też przerażające w swej wizji świata przyszłości

9. Diuna – Frank Herbert - Najbardziej „wyczytana” książka w domu, rozleciała się całkowicie. Oszałamiające widowisko, pełne mistycyzmu, akcji i przyjemności czytania

10. Gra Endera – Orson Scott Card - czepia się wielu, że Card słabo poradził sobie z opisem geniusza, ale dla mnie SF w najczystszej postaci. Kolejne części słabiutkie, ale Gra to najwyższa światowa półka

Nie typuję nikogo z kilku powodów, przede wszystkim dlatego, że Ci którym wysłałbym zaproszenie pewnie nie wzięliby udziału :)

Dziękuję i pozdrawiam

Player One czyli SF umarła

Tytuł: PLAYER ONE
Autor: Ernest Cline
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 2+/10

Na początek info z okładki:

NAJLEPSZA POWIEŚĆ SCIENCE FICTION 2011 według Amazonu i największej sieci księgarskiej USA
Barnes & Noble 2011

Bestseller „New York Timesa” i „USA Today”
Kupiony przez amerykańskiego wydawcę za sześciocyfrową sumę.
Dzień później wytwórnia Warner Bros wygrała zażartą aukcję o prawa do ekranizacji.
Prawa do wydania powieści kupiły największe wydawnictwa w 20 krajach.
2 miejsce (po Stephenie Kingu) w kategorii Najlepsza Powieść SF 2011 według największego portalu

czytelniczego – Goodreads.
Najwyżej oceniony audiobook roku
…i wiele innych zaszczytnych wyróżnień!

Kupiłem, przeczytałem i moją całą recenzję można podsumować jednym zwrotem – pora umierać. Nie przypuszczałem, że tak szybko osiągnę wiek w którym zaczyna się narzekać, że kiedyś wszystko było lepsze. Niestety  po przeczytaniu tej książki ciśnie mi się to na usta. Ludzie jakim cudem tak słaba, przewidywalna i wtórna książka mogła zostać uznana za najlepszą książkę SF i konkurować ze Stephenem Kingiem? Jedynym wytłumaczeniem tak wysokiego miejsca może być chyba to, że głosowali tęskniący za latami 80 geekowie, którzy spędzają większość życia on-line i nie wiedzą prawie nic na temat tzw. „real life”.

O fabule nie chce mi się pisać, bo jest naprawdę słaba, do tego dochodzi w końcówce „magiczne” rozwiązanie z przypadkowo zdobytym żetonem. No ludzie bez jaj, przecież to się już naprawdę kupy nie trzyma.

Owszem czyta się łatwo i przyjemnie, ale grupą docelową mogą być chyba tylko niewyżyci 15 latkowie, którzy nocami marzą o wirtualnym świecie. Lepiej kupcie na Allegro wydanego kiedyś przez Amber i MAG’a Lukjanienkę. Podobny temat w „Labiryncie odbić” i „Fałszywych lustrach” w jego wykonaniu to w porównaniu z  Cline’m mistrzostwo świata.

Żeby jednak nie być tylko TYM ZŁYM proponuję zapoznać się z recenzją Immory. Znajdziecie ją TU