[Wywiad] Sasza Hady w kilku pytaniach

Tytuł: Morderstwo na mokradłach
Autor: Sasza Hady
Wydawca: Wydawnictwo Oficynka
Dzięki wydawnictwu Oficynka i portalowi Zbrodnia w Bibliotece, a przed wszystkim dzięki uprzejmości Kuzynki Saszy mam przyjemność przedstawić krótki wywiad z autorką niedawno wydanej książki Morderstwo na mokradłach. Zapraszam do lektury:

 

Witam
Dziękuję za możliwość zadania kliku pytań, mam nadzieję, że przynajmniej jedno z nich nie będzie z tych najbardziej oklepanych.

Na początek jednak bardzo klasycznie. Dlaczego akurat kryminał, co było powodem decyzji, aby napisać książkę o tej tematyce.

Powodów jest całkiem sporo; przede wszystkim bardzo lubię czytać kryminały, więc to dosyć naturalne, że piastując od małego literackie ambicje, też chciałam spróbować swoich sił na tym polu.
Chyba każdy fan powieści detektywistycznych marzy, żeby znaleźć kryminał, który idealnie trafia w jego gusta (bo przecież to bardzo różnorodny gatunek). Ja postanowiłam sobie napisać taki kryminał „po mojej myśli”. Na szczęście nie jestem w swoich upodobaniach odosobniona…

 

Do tej pory Twoje związki z pisaniem to przede wszystkim recenzje i praca redaktora. Jak to jest przeskoczyć z miejsca redaktora w autora,
Czy redaktor irytuje wtedy? :)

Dla mnie nie była to aż tak duża zmiana – tak czy inaczej i autorowi, i redaktorowi, i korektorowi chodzi przede wszystkim o to, żeby tekst był jak najlepszy. Problemy pojawiają się wtedy, gdy dla każdej z tych osób znaczy to coś innego;-)
Dzięki Oficynce redakcja „Morderstwa na mokradłach” była dla mnie zupełnie bezbolesna. Świetnie się nam współpracuje.

 

Pojawiła się na razie pierwsza książka. Czy będą następne? Jeśli tak, to czy spodziewać się kontynuacji, czy też może coś innego chodzi
po głowie?

Druga część „Alfreda” już powstaje – skończyłam pierwszy rozdział, a teraz czytają go moi „szczególni recenzenci”, czyli bliscy przyjaciele, którzy towarzyszyli też narodzinom pierwszej części.

W drugim tomie przygód Alfreda Bendelina pojawią się nowi bohaterowie, ale postaciami centralnymi pozostaną Nick i Rupert. Będzie się też więcej działo…
Oprócz tego mam sto innych pomysłów – jak zwykle.

 

Okładka Twojej książki jest znakomita. Czy jako autor miałaś jakiś wpływ na jej wybór?

Bardzo mi miło, że podoba Ci się okładka :-) Tak, miałam wpływ na jej ostateczny kształt. Debatowaliśmy nad nią dość długo i gorąco, bo każdy (moi wydawcy, graficzka i ja) miał swoją koncepcję, jak oddać szczególną atmosferę książki.

Jestem bardzo zadowolona z ostatecznego efektu – szczególnie podoba mi się typografia i akcent czerwieni (czerwony to mój ulubiony kolor).

 

Kontynuując temat okładki: czy masz jakieś ulubione okładki kryminałów?

Ogromne wrażenie robi na mnie okładka „Ofiary Polikseny” Marty Guzowskiej, wydanej przez WAB. Nie mogę od niej oderwać wzroku, jest naprawdę świetna. Poza tym bardzo mi się podobają okładki Pani Anny M. Damasiewicz do serii o detektywie Murdochu – są jednocześnie eleganckie i wyraziste, a przy tym bardzo oryginalne.

Zaciekawił mnie ten okładkowy wątek, który pojawił się zapewne nieprzypadkowo. Jakie okładki podobają się Tobie?

 

Jestem zakochany w okładkach Wydawnictw Czarne z serii wydawniczej Ze Strachem. Ich retro-pulpowy klimat bardzo mi odpowiada.

Z informacji, które pojawiły się przy okazji promocji książki, wynika, że w tej chwili mieszkasz w Krakowie. Co najbardziej wkurzało po przeprowadzce?

Kiedy przeprowadziłam się z powrotem do Krakowa, miałam 14 lat; bardzo przeżywałam rozstanie z krainą mojego błogiego dzieciństwa, więc wkurzało mnie właściwie wszystko. Najbardziej brak miejsca – przedtem mieszkałam w leśniczówce, miałam do dyspozycji cały wielki dom pełen tajemniczych zakamarków, a do tego las, łąki… W Krakowie musiałam się pomieścić w jednym pokoiku, który bardzo lubię, ale… No właśnie. Zdecydowanie nie jestem zwierzęciem miejskim i mam nadzieję, że w przyszłości będę mieszkać bliżej natury. …Ale nie za daleko od Krakowa;-))

 

A czy w Krakowie jest jakieś miejsce, które Cię inspiruje?

Bardzo dobrze wpływa na mnie przesiadywanie w Massolicie przy ul. Felicjanek. To naprawdę niesamowite miejsce. Tyle książek… I mają dobre ciastka – a to też na mnie znakomicie wpływa;-))

Lubię też ulicę św. Jana, Zaułek Niewiernego Tomasza i kościół dominikanów. Tam bardzo dobrze mi się myśli.

 

W opisie książki pojawia się nawiązanie do Joe Alexa. Czy to może ulubiony autor, albo inspiracja?

Tak, przepadam za kryminałami Joe Alexa, które są dla mnie klasą samą w sobie. W pewnym sensie idę w ślady Macieja Słomczyńskiego (szczególnie jeśli chodzi o wybór miejsca akcji i konwencji), ale bardzo wiele nas też różni – mój kryminał jest chyba mimo wszystko zabawniejszy niż joealexy, natomiast jeśli chodzi o precyzję konstruowania intrygi, to chciałabym się czegoś jeszcze od tego autora nauczyć. Joe Alex jest dla mnie mistrzem zwodzenia czytelnika i mam zamiar być jego pojętną uczennicą ^^

 

Na blogu pojawiło się sporo recenzji Marty Grimes, co Cię urzekło w jej książkach? Pytam, bo sam mam dwie na półce i nie przebiłem się przez ani jedną.

A to ciekawe! :-) Spotkałam się z krytycznymi opiniami na temat jej cyklu o Emmie Graham, który w porównaniu z serią o Jurym rzeczywiście może się wydawać nudnawy i przyciężki.
Jestem wielką fanką Marthy Grimes – według mnie udaje się jej łączyć zgrabnie skonstruowaną intrygę ze świetnym stylem. Grimes jest błyskotliwa, dowcipna, pomysłowa i złośliwa, a ja bardzo sobie cenię te cechy u pisarzy. Mam też ogromną słabość do Richarda Jury’ego…
To, że książki Marthy Grimes bywają nierówne – tzn. jedne są lepsze, inne słabsze – wcale mi nie przeszkadza. Właściwie wręcz przeciwnie, ta niepewność, czy i tym razem mnie oczaruje, dodaje dużo uroku lekturze jej książek.
A co Ciebie zniechęciło?

 

Mam Stację Cold Flat Junction i Hotel Paradise Utknąłem w tej pierwszej bo akcja rozwijała się koszmarnie powoli. Po drugą nie zdecydowałem się już sięgnąć.

Na koniec znowu klasycznie.Skąd wziął się nick Kuzynka Sasza? Sasza to wiadomo, ale skąd ta kuzynka?

Haha, przyjaciele namawiali mnie, żebym na takie pytania odpowiadała, że wszystkie inne nicki już były zajęte, a nie chciałam nicka z cyferką;-))
A tak serio to wynikło to z charakteru mojego bloga; pomyślałam, że jeśli ktoś zamieszcza recenzje książek, to w pewnym sensie doradza innym blogerom. To skojarzyło mi się z różnymi staromodnymi rubrykami w gazetach w rodzaju „Ciotka Malina radzi” czy „Z porad Babci Anieli”. Uznałam, że na ciotkę czy babkę jestem jeszcze za młoda, więc stałam się Kuzynką Saszą. Poza tym tuż przed założeniem bloga widziałam się z moim kuzynem Ronaldem i czułam się jakoś tak bardzo kuzynkowo… :-)
Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia w tworzeniu.
Pozdrawiam

Ja też bardzo dziękuję za ciekawe, przemyślane pytania i miłą rozmowę.

Sasza Hady

Zdjęcie otrzymane dzięki uprzejmości Kuzynki Saszy

Jedna myśl nt. „[Wywiad] Sasza Hady w kilku pytaniach

  1. Taka mała uwaga ode mnie – w wywiadach pisanych nie stosuje się podziękowań. Sam to robiłem, aż ktoś mnie oświecił, że to osłabia efekt całości. :P

Możliwość komentowania jest wyłączona.