Ryxów dwóch miało być

Tytuł: Kacper Ryx
Autor: Mariusz Wollny
Wydawca: Otwarte
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 9/10

To miała być pierwsza u mnie notka „łączona”, czyli taka w której spróbuję podzielić się opinią nie o jednej, a o dwóch książkach na raz. Ale się rozmyśliłem, zaburzyłoby mi to podsumowanie roku :)

Kacper Ryx, inwestygator królewski, czyż nie piękny tytuł? Już jakiś czas temu dostałem z nakanapie.pl kryminał Piotra Rowickiego Fatum. Strasznie spodobał mi się średniowieczny Gdańsk w wersji zbrodniczej i przykro mi się zrobiło, że wiele polskich miast ma jakieś interesujące kryminalne oblicze, niestety Kraków jakoś nie miał szczęście. Przy okazji książki Zofii Malopolskiej miałem pewne nadzieje, ale niestety książka nie spełniła moich oczekiwań. W końcu jednak się udało, trafiłem na Kacpra Ryxa i okazało się jak znakomite to jest. Nareszcie trafiłem na interesujący kryminał dziejący się w moim mieście. Hurra ! :)
Może zupełnie innym, bo średniowiecznym, ale na pewno moim, z miejscami które kojarzę i nazwami które powodują, ze wyobraźnia zaczyna pracować. Panie Wollny dziękuje pięknie.
Jeśli chodzi o pierwszy tom to jak to bywa z cyklami mamy tu oczywiście wprowadzenie do tematu, poznajemy Kacpra, jego przyjaciół i średniowieczny Kraków, autor stara się nie tylko opowiedzieć ciekawą historię, ale także przybliżyć nam w interesujący sposób czasy w których  tka swą opowieść. Na początek Ryx nie jest jeszcze inwestygatorem, a zwykłym dość jednak utalentowanym studentem. Dowiadujemy się, że specjalizuje się w medycynie, nie ma rodziców, a tylko patrona ojca Rocha, który zajął się jego wychowaniem gdy znaleziono go jako niemowlę pod klasztorną furtą. Ważna w jego życiu jest także mamka zwana przez niego ciotką Balcarową, która go wykarmiła i pozwala mieszkać w prowadzonej przez siebie gospodzie. W książce Kacper powoli się rozkręca i poza rozwiązaniem naprawdę dużej sprawy związanej z mistrzem Twardowski niejako po drodze załatwia kilka mniejszego może kalibru, ale ważnych dla jego kariery jak i takich z którymi związany jest emocjonalnie. Zaczyna od odnalezienia pewnej pieczęci, a później jest już tylko ciekawiej. Dworacy, burmistrz Krakowa, król, płatny morderca, możnowładcy, b mają okazję stanąć naprzeciw młodego inwestygatora.

Książkę czyta się naprawdę znakomicie. Poza interesującą intrygą mamy także mnóstwo ciekawych i barwnych postaci, a średniowieczne tło dodaje książce niepowtarzalnego kolorytu. W jakiejś recenzji czytałem, że jest to powieść łotrzykowska, nie bardzo jednak wiem dlaczego. Wydawało mi się, że w tego typu literaturze główną postacią powinien być przestępca, a tutaj przecież mamy średniowiecznego detektywa :).

Zdecydowanie polecam

4 myśli nt. „Ryxów dwóch miało być

    • Agnieszko – bluźnisz!

      Wierz mi, prostytutki zadowalające burmistrza w miejskiej łaźni to nie temat dla dziesięciolatków :D

      Pierwszy tom Ryxa czytałam strasznie dawno temu, już prawie nie pamiętam, więc zanim zabiorę się za kolejne tomy, chyba będzie trzeba sobie przypomnieć co nieco z początku :) Ale książki są to zacne, to fakt.

    • Jedynka mocno kryminalna, dwójka troszkę skręciła ku historii, trójka znowu pełna zbrodni. Sam miód :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.