Mam cię w du.. czytelniku

Taka mnie naszła dziś refleksja. W wydawnictwach to mają ciężko, jakieś mendy ślą im maile, coś od nich chcą i odrywają od roboty. Ośmielają się zadawać pytania i są na tyle nierozgarnięci, że oczekują odpowiedzi. Jeśli chodzi o maila z propozycją nawiązania współpracy to ignorowanie go jest całkiem zrozumiałe, z tego już dawno zrezygnowałem, ale miałem nadzieję, że jak zadam jakieś proste, zupełnie z tym nie związane pytanie znanemu wydawnictwu to dostanę choć JAKĄKOLWIEK odpowiedź.

Ignorowanie WSZYSTKICH maili przez ISĘ, Fabrykę słów czy jakieś egzotyczne cuda to dla mnie normalna sytuacja, ale miałem nadzieję, że Otwarte lub Literackie jednak odpowiedzą. Głupi ja.

5 myśli nt. „Mam cię w du.. czytelniku

  1. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że wiele osób pracujących w wydawnictwach naprawdę nie lubi ani czytelników, ani autorów, ani książek w ogóle. Nigdy do nikogo nie pisałam, ale mnie z kolei irytuje sposób wydawania serii – ja rozumiem, jeśli książka jest na bieżąco pisana i tłumaczona, ale jeśli biorą się za cykl, który tryumfy święcił 20 lat temu, to czemu na każdy kolejny tom muszę czekać rok?

    Widzę, że jesień przynosi zmiany wyglądu blogów – łacdne tu, tylko jakoś tak pusto się zrobiło…

Możliwość komentowania jest wyłączona.