Trzecia rakieta

Tytuł: Rakietowe szlaki 3
Wybór: Lech Jęczmyk
Wydawca: Solaris
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 9/10

Jak kiedyś przeczytałem na jakimś blogu najpopularniejszy polski bloger czyli Kominek radzi, że aby utrzymać czytelników powinno się publikować codziennie. Jakoś zupełnie mi to nie wychodzi :) Ale czasem bierze mnie chęć i powstaje nowa notka. Tym razem trafiło na kolejną, trzecią już, odsłonę Rakietowych szlaków. Antologie te ocenia mi się zdecydowanie lepiej po jakimś czasie od przeczytania. Wtedy na spokojnie mogę ocenić, które opowiadania na dłużej zapadły mi w pamięć. W części trzeciej jest ich całkiem sporo

Ray Bradbury „Mały morderca” – opowiadanie które znałem już wcześniej, jest naprawdę przewrotne; zdecydowanie polecam młodym ojcom :)

Marek S. Huberath „Kara większa” – historia z czasów, kiedy autor pisał przejmująco i zrozumiale, wizja piekła, nomen omen, piekielnie przejmująca

Alan Dean Foster „Polacy to ludzie łagodni” – największe zaskoczenie tej książki, wizja naprawdę miła dla nas, szkoda że nie spełniona

Robert Sheckley „Bezgłośny pistolet” – przewrotne jak to u Sheckley’a, aż dziw bierze, że facet nie dostał żadnej porządnej nagrody

Dan Simmons „Umrzeć w Bangkoku” – wampiry w tym wydaniu to jest coś, trochę zalatuje Bacigalupim

Roger Zelazny „Aleja potępienia” – opowieść o post apokaliptycznym świecie troszkę się już zestarzała, ale nadal czytanie to spora frajda

John Varley „Naciśnij Enter” – absolutny numer jeden; jak ten facet to wymyślił w czasach modemów i terminali tekstowych to prawdziwa zagadka

Pozostałe opowiadania całkiem niezłe, ale bez szaleństw to:
Michael Bishop „Przyspieszenie”
Michael Swanwick „Powolne życie”
R.A. Lafferty „Kraina Wielkich Koni”
C.L. Moore „Shambleau”
Clifford D. Simak „Grota Tańczących Jeleni”

No i jeszcze Ursula K. Le Guin „Dzień przed rewolucją”, jedyne które mnie znudziło

2 myśli nt. „Trzecia rakieta

  1. Tak jak nie przepadam za antologiami, to akurat ten tom chyba sobie kupię, bo zawiera dokładnie tych autorów, którymi zachwycałam się dwadzieścia lat temu. I podoba mi się komentarz do opowiadania Huberatha:-)

    • Ta część z przeczytanych jest najlepsza. Tylko Le Guin mnie znudziła, ale może to kwestia „kobiecej” prozy :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.