Włoski pies z terakoty

Tytuł: Pies z terakoty
Autor: Andrea Camilleri
Wydawca: Noir sur Blanc
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 8/10

Pies z terakoty to druga część opowieści o komisarzu Montalbano. Tak jak poprzednio za możliwość jej poznania chciałem podziękować alouette, która jest właścicielem książki.

Tym razem sprawy są dwie. Jedna świeża dotycząca mafii i handlu bronią, a druga to przypadkowo odkryte wiekowe morderstwo sprzed 50 lat. Na początku książki komisarza Montalbano czeka spora niespodzianka. Jeden z ważnych bossów mafii postanawia dobrowolnie oddać się w jego ręce, obaj jednak nie przypuszczają nawet jaką lawinę zdarzeń to wywoła. Policjant zostaje desygnowany do awansu, co bardzo mocno go przeraża, a mafioso zostaje postrzelony jako przykład dla innych. Z zemsty decyduje się przekazać komisarzowi lokalizację jednej z dziupli służących do przerzutu broni. Kolejny sukces komisarza ma jeszcze większe konsekwencje. Awans staje się prawie przesądzony, a my poznajemy zagmatwany świat powiązań mafijnych, w którym prosty sklepikarz jest powiązany w przedziwny sposób z hurtownikiem broni, a hurtownia spożywcza dostarcza nie tylko to czego można spodziewać się w markecie z jedzeniem. Pewien starszy Pan staje się ofiarą swojej spostrzegawczości, a mafia bardzo skutecznie odcina wszelkie ścieżki prowadzące do swoich wysoko postawionych członków.

W dalszej części książki na pierwszy plan wysuwa się jednak prywatne śledztwo prowadzone przez  Montalbano w sprawie pary młodych ludzi zamordowanych przed laty i odnalezionych podczas przeszukiwania kryjówki z bronią. Po śmierci zostali oni ułożeni w dość dziwny sposób, a w miejscu ukrycia zwłok towarzyszył im tytułowy pies z terakoty. Komisarz stara się rozwikłać nie dająca mu spokoju sprawę, poszukuje symbolicznych znaczeń związanych z psem i ułożeniem kochanków, mając nadzieję, że pomoże mu to zakończyć sprawę sprzed lat.

Książkę czyta się naprawdę znakomicie. Jest pełna ciekawych postaci, interesująca fabuła na tle włoskiej prowincji wspaniale działa na wyobraźnię. A przecież wedle wyobrażeń przeciętnego Polaka południe Włoch to miejsce pełne słońca, świeżych pomidorów i mafii, więc tym bardziej jest to dobry wybór lektury na jesień. Książka ma jeszcze dwie zalety, po pierwsze jest grubsza niż pierwsza odsłona przygód policjanta, a po drugie jest zabawniejsza. Camillieri pisze o swoim włoskim południu pięknie i mimo kryminalnej scenerii człowiek ma ogromną chęć tam pojechać. No a jeśli nie pojechać to chociaż raz jeszcze odwiedzić Vigatę z komisarzem . Mam nadzieję, że mi się to uda.

Polecam

6 myśli nt. „Włoski pies z terakoty

  1. Kiedyś zabrałam się za Camilleriego, zaczynając właśnie od tej powieści, ale chyba nie miałam na to melodii i nie skończyłam (choć na opisie zasadzki na dziuplę płakałam ze śmiechu). Toteż moja przygoda z tym pisarzem jeszcze się na dobre nie zaczęła (może powinnam zacząć od 1. tomu?). Wciąż mam nadzieję, że za rok, dwa, ewentualnie dziesięć, uda mi się to przeczytać w oryginale.

    • Viv nie wiem czy nie masz trochę racji z tym czekaniem, podejrzewam że wiek ma bardzo dużo związku z tym, jak odbiera się te książki. W twoim przypadku 10 lat może wystarczy :)

  2. Znam tylko „Wycieczkę do Tindari” – znam, to za dużo powiedziane, przeczytałam i zapomniałam, o czym było, kompletnie i dokumentnie. Widać komisarz jak dla mnie za mało wyrazisty.

    • Po komentarzu Viv zdałem sobie sprawę, że Montalbano chyba najlepiej jest odbierany przez leniwych mężczyzn w średnim wieku :)

        • Nie do końca. W moim przypadku jest to zasada lubię to co mi się czasem marzy :). Ciepło za oknem, świetne żarcie w lodówce oraz dystans do siebie i do świata. Tego ostatniego chyba najbardziej mi brakuje.

Możliwość komentowania jest wyłączona.