Mroczny Rycerz powstaje

Tytuł: Mroczny Rycerz powstaje
Reżyseria : Christopher Nolan
Do kina: już tylko domowego
Ocena ogólna: 6/10

Skończyły mi się przeczytane książki, a chwilkę potrwa zanim skończę to co czytam i słucham, więc dziś filmowo. O Batmanie Nolana wszystko chyba już napisano i powiedziano, ale pozwolę sobie jeszcze wtrącić swoje trzy grosze.

Na film miałem ogromną ochotę, ugadałem babcię, przekonałem żonę, zamówiłem bilety i z wypiekami czekałem na dzień premiery. W wakacyjny piątek, w który mieliśmy udać się do kina starszy syn złamał na kolonii rękę i zamiast na film pojechaliśmy do Leska. Okazało się, że mieliśmy sporo szczęścia, teraz kiedy pojawiła się możliwość obejrzenia go w kinie domowym słabość tego filmu nie boli tak bardzo.

Ale po kolei. Batmana lubię, to praktycznie jedyny superbohater, no może poza Wolverinem, którego naprawdę lubię. Ten gość nie ma super mocy, jest cwanym, twardym bogatym facetem, który bawi się w ochronę swego miasta przed zbrodnią. Podobają mi się filmy animowane i komiksy z jego udziałem, zdecydowanie mniej podobała mi się filmowa seria zapoczątkowana przez Tima Burtona. Ale potem nadszedł Batman Nolana i wsiąknąłem na całego. Pierwsze dwa filmy były znakomite, historie opowiedziane realistycznie ( względnie ) i ciekawie, a zachwyty nad Heath Ledger’em w Mrocznym rycerzu nie podlegały dyskusji.

Ale niestety trzeci film jest nudny, nie wiem co zawiodło. Może Tim Hardy jako Bane po Jokerze Ledger’a wypada zupełnie niewiarygodnie. Może zagrożenie jest za bardzo wydumane i jego skala wydaje się zbyt duża, a może film jest po prostu za długi? Trudno powiedzieć. Jaśniejsze punkty to Kobieta Kot, która jest niejednoznaczna moralnie tak jak powinna być i potencjalny Nightwing czyli policjant grany przez Joseph Gordon-Levitt’a. Cała reszta filmu i postaci zbudowana na zasadzie więcej, głośniej, szybciej niestety zupełnie nie powala.

Podejrzewam, że gdyby traktować ten film jako samodzielne działo byłby lepszy w odbiorze, ale jako zakończenie świetnej trylogii niestety rozczarowuje i nudzi. Jeśli lubicie kino super-bohaterskie, to oglądnąć można, jeśli lubicie Batmana to należy, ale w innym przypadku można sobie darować.

2 myśli nt. „Mroczny Rycerz powstaje

  1. Eeee, że co? Wiesz że ja widziałam ten film kilka razy? I płakałam na nim? A tu taaaka niska nota. Mnie się strasznie podobał

    • Chwilkę dyskutowałem o tym z Sil i pozwolę sobie na małą informację, gdyby ktoś inny był zainteresowany. W przypadku zakończenia trylogii zawinił chyba problem „przegrzania”. To był długo wyczekiwany film, to miał być pierwszy wolny weekend od trzech lat. Wypadek kolonijny przesunął nam premierę o kolejne 4 miesiące i stąd częściowe rozczarowanie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.