Sierpniowy żar dobry na polską jesień

Tytuł: Sierpniowy żar
Autor: Andrea Camilleri
Czyta: Dariusz Kowalski
Wydawca: Noir sur Blanc
Do tramwaju: tak
Ocena książki: 9/10
Ocena audio: 7/10

Ostatnio częściej niż kiedyś zdarza mi się słuchać książek. Zdecydowanie wolę je czytać, ale o ile w tramwaju jest to możliwe, o tyle w samochodzie narażałoby to mnie na spore koszta. Wizje potencjalnie przejechanych pieszych, zapłaconych mandatów i stłuczek skutecznie przekonały mnie do książek audio.

Tym razem miałem okazję przeczytać kolejną część przygód włoskiego detektywa z małego miasteczka na Sycylii. Vigatę poznałem już w trzech książkach. „Miesiąc z komisarzem Montalbano” podobało mi się, kolejne dwie przeczytane niedawno podobały się jeszcze bardziej, „Sierpniowy żar” urzekł mnie na całego.

Jest upalne lato, do komisarza przyjeżdża na wakacje z przyjaciółmi jego narzeczona Livia. Montalbano, który cudem znalazł dla nich odpowiednie lokum nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo musi się dzielić swoją ukochaną kobietą z innymi. Jest tak gorąco, że praktycznie nie dzieje się nic, nawet przestępcy są tak rozleniwieni upałem, że policja nie ma nic do roboty. Pewnego dnia ma miejsce niewielkie, lokalne trzęsienie ziemi w skutek którego dom wynajmowany przez przyjaciół Liwii delikatnie się przekrzywia. Ta błahostka okazuje się być przyczyną niebywałego zamieszania. Pierwsze dziwne zdarzenie to pojawienie się w willi znikąd chmary karaluchów, myszy i pająków. Prawdziwą lawinę niebywałych wydarzeń uruchamia jednak zniknięcie syna znajomych, którego udaje się odnaleźć wystraszonego na ukrytym pod ziemią piętrze wynajmowanego domu. A potem to już trup w kufrze i odrażająca zbrodnia sprzed lat. Wszystko podane w sycylijskim leniwym sosie zdecydowanie bardzo pasującym do aury za oknem.

W tej części Camillieri do znakomitego języka i ciekawej opowieści dołożył jeszcze sporo humoru. Scena w której Montalbano zastanawia się nad konsekwencjami powiedzenia narzeczonej o ciele znalezionym na ukrytym piętrze to prawdziwy majstersztyk. Język jest prosty, miły w odbiorze, a mimo tego, że intryga kryminalna nie jest może zbyt zawiła to jednak zakonczenie mnie zaskoczyło. Książka naprawdę mi się podobała.

Jeśli chodzi o stronę audio to chwilkę trzeba było się przyzwyczajać. Lektor na początku mnie irytował, ale po pewnym czasie polubiłem go, głównie za to w jak idealny sposób przeczytał kwestie wypowiadane przez jednego z funkcjonariuszy policji, Catarellę. Mniej więcej od drugiego rozdziału było ok, nie mamy tu muzyki, ani dodatkowych odgłosów mających tworzyć atmosferę, ale nie są one potrzebne.

Na zakończenie dwie dygresje. Po komentarzu Viv do jednym z wcześniejszych tomów zdałem sobie sprawę, że ten cykl chyba najbardziej podobał się będzie leniwym ludziom po trzydziestce, takim jak ja :) . Dzieje się tak dlatego, bo sami chętnie połowę czasu w robocie spędzilibyśmy jedząc pyszne żarcie w trattorii i pływając w morzu.

Druga sprawa. Generalnie szanuję opinie innych ludzi, staram się nie dyskutować o gustach i tym co się komu podoba, a co nie. W tym przypadku trafiła mnie jednak cholera. Pewien znany bloger dokumentnie zjechał ten tom przygód komisarza Montalbano. Ale ja się pytam, Szanowny Panie blogerze skoro nie lubisz cykli, wręcz gardzisz ich fenomenem to po co bierzesz się za czytanie książki będącej którąś z kolei? A jeśli nie znając do końca realiów Vigaty i motywów bohaterów rzeczywiście przewidziałeś zakończenie, to pełen szacun.

Za możliwość posłuchania książki dziękuję Audeo.pl

4 myśli nt. „Sierpniowy żar dobry na polską jesień

  1. Ja też coraz częściej słucham książek – wykorzystuję „puste” godziny, kiedy i tak nie mogłabym niczego czytać. To zupełnie inne doświadczenie, bo człowiek niejako oddaje się w ręce lektora, który swoją magią może sporo zmienić, na gorsze, ale i na lepsze.
    Wprawdzie zgodnie z klasyfikacją targetu powinnam się zaliczać do wielbicieli – leniwa i po trzydziestce – ale jakoś się dotychczas nie zdołaliśmy zaprzyjaźnić z Camillierim. Miałam jedno nieudane podejście, ale spróbuję drugi raz:-)

    • Zacząłem słuchać opowieść o młodym Sherlocku Holmesie w samochodzie. Tym razem jechał ze mną młodszy syn, jak wyłączyłem była dzika awantura :)

  2. Ja muszę sprostować, bo coś tak czułam po przeczytaniu twojej odpowiedzi na ww komentarz, żeśmy się chyba nie zrozumieli. Z tym czekaniem 10 lat na przeczytanie serii chodziło mi o to, że chcę przeczytać w oryginalne, znaczy po włosku. A że po 3 latach nauki tego pięknego języka umiem policzyć do 10 i powiedzieć, że nie umiem mówić po włosku, to myślę, że 10 następnych lat wystarczy, by zacząć czytać kryminały w tym języku :) A nie, że muszę się posunąć 10 lat w kalendarzu, żeby móc to czytać :D Z tego, co pamiętam po kilku przeczytanych stronach, jest to całkiem uniwersalny cykl :)

    • To rzeczywiście źle zrozumiałem :). Ale jeśli chodzi o ten konkretny tom, to panowie w średnim wieku szczególnie powinni się nim zainteresować. Mogą potraktować go jako znakomity przykład jak łatwo z nas zrobić idiotę.

Możliwość komentowania jest wyłączona.