Eureka, czyli pierwszy stos

Zastanawiałem się kiedyś jaki jest powód prezentowania stosów, podsumowań i podobnych postów na blogach. O ja naiwny, dopiero kiedy zacząłem pisać regularnie i zaglądać w statystyki zdałem sobie sprawę, że aby podtrzymać zainteresowanie czytających należy publikować w miarę często. Jedna osoba fizycznie nie jest w stanie przeczytać tylu książek, aby pisać co dzień o czymś nowym, no i dlatego stosy :)

Zatem tym razem pierwszy u mnie.

Znany wielu cykl nabyty drogą kupna na targach książki, które potraktowałem jako dzień rozpoczynania zliczania zdobyczy. W dniu targów Fenrir przekazał mi też Zatopione miasta, ale traktuje je jako zdobycz wcześniejszą.

Wyjątkowo udany zbiór wygranych tytułów.

Jo Nesbo – Karaluchy i Halloween to wygrana w konkursie u Sil

Andriej Diakow – Do światła trafiła do mnie dzięki udanemu losowaniu na Notatniku kulturalnym

Inge Lohnig – W białej ciszy litościwie podarowała krakusom tłumaczka :) ( dzięki też Viv za wsparcie :) )

Rakietowe szlaki 7 – udana recenzja poskutkowała wygraną na Solrarisowym fanpage’u

Filip Springer – Miedzianka, Historia znikania – po Dziennikach kołymskich kolejna próba z reportażem, pożyczka od Szefowej

merde! rok w Paryżu – pożyczka od Szefowej

Jakub Ćwiek – Chłopcy

Tomasz Kołodziejczak – Czerwona mgła

Specyficzna wymiana z Fenrirem :)

16 myśli nt. „Eureka, czyli pierwszy stos

  1. Publikowanie stosów i podsumowań to nie tylko sposób na zapchanie dziury między recenzjami – ja tam uwielbiam patrzeć na te stosy, a cudze podsumowanie ujawniające większą od mojej liczbę przeczytanych książek mobilizują mnie do czytania, kiedy akurat mam spadek aktywności. Więc jest to jakby nowa, swoista jakość posta, a nie tylko coś w charakterze kitu (do okien).

    Miałeś ewidentnie dobry miesiąc na wygrywanie, szczególnie gratuluję Lohnig (przy okazji dzięki za reklamę :)). Coś mi mówi, że będę żebrać u ciebie o książki przez następny rok :D

    • Ciekawe podejście, ale u niektórych działa to chyba jednak jako zapychacz ( znam co najmniej dwa takie blogi ;) ).
      A o żebraniu nie ma mowy, będziesz sprawiać mi ogromną frajdę z pożyczania.
      P.S.
      Rzuciłem okiem na schowek i z poszukiwanych mam Chłopięce/magiczne lata, Grę Endera i Atlas chmur ;)

      • Teoretycznie nie powinnam już nic brać dopóki nie przeczytam już pożyczonych książek, ale „Atlas chmur” mnie strasznie kusi – zaczęłam podczytywać w księgarni, ale to nie wygodne ;) Jeśli nie masz nic przeciwko, że znowu się u mnie przeleży, to bardzo chętnie bym ją sobie pożyczyła :)

    • Stosy i podsumowania to zapewne po części zapychacz (chociaż tutaj też można dyskutować oczywiście o tym, czy ktoś prowadzi bloga tylko z samymi recenzjami, czy też zakłada inne aktywności, typu te właśnie, czy też relacje ze spotkań etc.), ale dla mnie mają jeszcze inne funkcje.
      Stosy od samego początku służą mi do niepęknięcia ;) Nie mam się z kim dzielić szczęściem z tych nabytków, więc idą na bloga – to raz. Dwa – odkąd zaczęłam pracować na etat i mam mniej czasu na ogarnianie innych rzeczy, to dzięki nim też wiem, kiedy mniej więcej co do mnie dotarło.
      Co do podsumowań – robię je od lat, zanim jeszcze zaczęły się robić „modne”. Kiedyś robiłam je na B-tce, teraz robię je w bardziej rozbudowanej formie – na blogu. Są one dla mnie, co inni o nich myślą, to szczerze mówiąc niezbyt mnie interesuje :P

      Fajny, całkiem zróżnicowany zestaw lektur :) Ja bardzo jestem ciekawa Nesbo – od lat czeka na półce i doczekać sie nie może :/ A słyszałam tak wiele różnych opinii, że hej! Ciekawe, jakie będą moje wrażenia, jak już się kiedyś w końcu zabiorę za lekturę. Miłego czytania!

      PS. Dlaczego podwójna weryfikacja – zaznaczanie + obrazkowa? Biedne moje oczyska :(

      • Weryfikację narzuca blog.pl, nie bardzo da się coś przestawić.
        Chyba nadeszła chwila, kiedy blogowanie naprawdę mnie wzięło. W końcu nie służy tylko spisaniu przeczytanych, ale daje prawdziwą frajdę, stąd też notki o nowym charakterze.

        • O, to fajnie, że Cię wzięło! To jest baaaardzo fajna rzecz, to blogowanie, a jak ktoś łapie bakcyla, to dopiero się wtedy dzieje. Bo ma się motywację do pisania, do tworzenia, do szukania. To jest świetna sprawa :)

  2. Faktycznie, masz „chłopie” szczęście w wygrywajkach wszelakich :DDD

    Ja tam lubię i czytać posty okołoksiążkowe, i takowe publikować: pozwalają nie tylko dzielić się radością z zdobyczy książkowych, ale dają pogląd na to, co ktoś ogólnie czyta (bo przecież nie wszyscy wszystkie książki przeczytane recenzują) :)
    U mnie ostatnio więcej było zapchajdziur niż recenzji, szykuje się kolejny stos, bo książki dziwnym trafem ciągle do mnie trafiają :)

    • Nie dostaję poza audiobookami nic do recenzji, ale w listopadzie poszczęściło mi się wręcz niewyobrażalnie :)

  3. A jak jeszcze zmienisz serwer na blogspota, to zobaczysz, jakie fajne może być blogowanie. Serio mówię – zacznij nawet od początku, ale warto.

    • Próbowałem, po zmianie na wordpress’a nie widzę wartości dodanej, ale może spróbujesz mnie czymś przekonać :)

  4. Ja korzystam z blogspota w pełni. Zero reklam, duże możłiwości konfiguracji, sporo szablonów, że o bardziej rozbudowanej społeczności nie wspomnię. Blog.pl to jest serwis taki jakby spoza getta blogerskiego, o.

  5. Pierwsze zdjęcie, to mój gwiazdkowy list życzeniowy, cóż, czekam cierpliwie.

    Co do pokazywania stosów, to z chęcią oglądam cudze, własnych nie prezentuję, nie czuję potrzeby i chyba się to we mnie nie zmieni. Chyba, żeby, co by…, ale na razie, to raczej nie.

    Zanim założyłam swojego bloga, oglądałam różne miejsca i jakoś blogspot najbardziej mnie przekonał, najłatwiej było mi się na nim odnaleźć.

    • U mnie stosy zagoszczą chyba na stałe, dawno nie było tak mocno komentowanego postu ( poza wygrywajkowym :) )

Możliwość komentowania jest wyłączona.