Magia do czytania

Tytuł: Magia parzy
Autor: Ilona Andrews
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 6/10

W Empiku była promocja, przy zakupie dwóch książek z działu fantastyka trzecia była za friko. Wziąłem „Bohaterów” Abercrombiego i trzeba było coś dobrać. Z racji tego że pierwszy tom cyklu Ilony Andrews był niezły, a ja lubię proste historie wziąłem kolejne dwa. Dodatkowymi bodźcami była chęć podlizania się żonie i spory spadek formy u Patricii Briggs w ostatnim tomie o Mercedes Thompson. Zarówno Brigss jak i Andrews mają dla mnie jedną zasadniczą zaletę. Tworząc w sumie dość klasyczne urban fantasy nie wciskają na siłę zbyt rozbudowanego wątku miłosnego. Oczywiście w literaturze z tej półki musi być on obecny, ten typ tak ma, ale u obu Pań nie jest on zbyt nachalny. Przynajmniej w dotychczas znanych mi tomach :)

Magia parzy dostarcza dokładnie tego typu rozrywki jakiego oczekiwałem. To taka książka, po którą sięgam kiedy mam już dość i brak mi sił na coś ambitniejszego.

Głowna bohaterka to Kate Daniels, twarda kobieta z pewną tajemnicą, czasem kłopotliwym wsparciem dla niej jest gromada zmiennokształtnych, której szefem jest Curran, prawdopodobny obiekt westchnień w kolejnych tomach . W tej części ich głównym  przeciwnikiem jest morski demon rodem z irlandzkiej mitologi, który szykuje grunt pod tajemnicze wielkie BUUM i próbuje z uporem maniaka porwać dziewczynkę,której opiekę podjęła się zapewnić Kate.

Są także wiedźmy, przystojny heros z irlandzkich pieśni, bogini śmierci i dzika nawalanka. Wszystko w sosie zmiennokształtnym. Czytało mi się to całkiem dobrze, nie żałowałem wydanych pieniędzy. Andrews łączy znane motywy i przekształca je po swojemu interesujący sposób. Język jest miły w odbiorze, a tłumaczka spisała się znakomicie. Obawiam się tylko, że w kolejnych odsłonach opowieść zdryfuje w kierunku kochliwości głównych bohaterów.

Jako ciekawostkę należy dodać, że tak naprawdę opowieść tworzy duet pisarski, małżeństwo  Ilona i Andrew Gordon.

Nazwiska nie piszą

Tytuł: Miecze i mroczna magia
Wybór: Jonathan Strahan, Lou Anders
Wydawca: Solaris
Do tramwaju: spora i niewygodna
Ocena ogólna: 3/10

Na początku chciałem pięknie podziękować anek7 za pożyczenie książki. Gdybym po przeczytaniu nazwisk autorów tej antologii i opisów z okładki zdecydował się na zakup to chyba by mnie na miejscu trafił szlag. W skład książki wchodzą opowiadania prawdziwych tuzów fantasy, ale w przypadku tej książki na myśl przychodzi parafraza piłkarskiego powiedzenia „nazwiska nie grają”, czyli w tym przypadku nazwiska nie piszą. Spis treści prezentuje się naprawdę imponująco, ale co z tego? Ano właśnie nic.

Kiedy czytam Rakietowe szlaki z reguły po pół roku pamiętam ich zawartość. Tutaj po tygodniu już tylko mgliście błąka mi się pod czaszką o czym są poszczególne opowiadania. I to raczej na zasadzie znajomości nazwisk, a nie treści opowiadań. Tak naprawdę, to spodobało mi się tylko jedno, a kilka innych ma potencjał, ale zupełnie niewykorzystany.

A teraz kilka słów o poszczególnych tytułach:

Steven Erikson Kozły ofiarne – autor znanej sagi, której nie byłem w stanie przeczytać, poległem po drugim tomie, opowiadanie świetnie napisane, opowiada właściwie o niczym, może że Ci co przeczytali malazańską księgę mieli frajdę, ja raczej średnio

Glen Cook Tides Elba. Opowieść o Czarnej Kompanii – nudne opowiadanie, nic nieznaczący epizod w dziejach Czarnej kompanii

Gene Wolf Krwawa gra – dramatycznie słabe

James Enge Śpiewająca Włócznia – zupełnie nie pamiętam o czym było

C. J. Cherryh Czarodziej z Wiscezanu – przyzwoite, całkiem fajny klimat

K. J. Parker Pracowity i urozmaicony tydzień – zupełnie nie pamiętam o czym było

Garth Nix Stosowny prezent dla magicznej lalki – podejrzewam, że świat z którego jest wyrwane może być interesujący, ale opowiadanie wyrwane z niego nie porywa

Michael Moorcock Czerwone perły. Opowieść o Elryku z Melniboné – PIEKIELNIE nudne

Tim Lebbon Apoteoza Dala Bamore’a. Z dziejów Echo City – zupełnie nie pamiętam o czym było

Robert Silverberg Ciężkie czasy dla Nocnego Targu w Bombifale – niezłe, ale tylko dla tych którzy znają świat Majipoor

Greg Keyes Nieskalani – zupełnie nie pamiętam o czym było

Michael Shea Majster Ton – jeśli nie znasz świata „Umierające Ziemi”, to opowiadanie jest o niczym

Scott Lynch Między regałami – jedyne które naprawdę mi się podobało, bardzo sympatyczne rozwinięcie pomysłu biblioteki ze Świata Dysku, przecież duża ilość książek magicznych zgromadzonych w jednym miejscu musi oddziaływać na rzeczywistość :)

Tanith Lee Dwa lwy, wiedźma i Zwycięska Opończa – kolejne sprawnie napisane opowiadanie o niczym

Caitlín R. Kiernan Córka morskiego trolla – mam nieodparte wrażenie, że gdyby było trochę dłuższe może być oś z tego było

Bill Willingham Zuchwali złodzieje – największe zaskoczenie na minus; autor świetnych komiksowych Baśni chyba chciał napisać prolog do książki i powstał ten potworek, nieźle napisane opowiadanie bez końca

Joe Abercrombie Parszywa robota – fajne, ale co z tego? na zakończeni tomu opowieść ze wszystkimi wadami książki, nieźle napisane, ale o niczym

Nie polecam, nawet zdecydowanie nie polecam

Aż sam się zaskoczyłem

Tytuł: Sztejer
Autor: Robert Foryś
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 3/10

Robert Foryś jest zaskakująco często wydawanym w Polsce autorem. Pisze proste opowiastki z wyrazistymi i raczej jednoznacznymi moralnie bohaterami, a używa do tego bardzo prostych środków. Mocno przypomina mi momentami Zambocha z troszkę gorszym warsztatem pisarskim. Fabularnie też nie zdarza mu się być ani specjalnie interesującym ani specjalnie odkrywczym, a wcześniejsze dwie książki o Joachimie Hirszu czytało mi się bardzo źle.

Sztejert to tak naprawdę dwa opowiadania chronologicznie następujące bezpośrednio po sobie. Wszystko dzieje się w post apokaliptycznym świecie, który po wielkiej wojnie wrócił do stanu przypominającego nasze średniowiecze. W skutek walk i użycia broni masowej zagłady ( prawdopodobnie ) pojawiło się w nim trochę stworzeń, które są czymś na kształt potworów w typie wiedźmińskim. Nic odkrywczego nic, specjalnie ciekawego. Tytułowy bohater to właśnie ktoś na kształt wiedźmina, zabija potwory na zlecenie,a o jego przeszłości wiemy tylko, że był kiedyś rycerzem w pewnym zakonie i dało mu ot specjalne umiejętności, które wykorzystuje podczas swojej pracy. Mimo tego, że według opisu bohatera ma to być rasowy skurwiel, to tak naprawdę większość jego działań temu przeczy. Zdecydowanie staje po stronie sprawiedliwości mimo tego, że teoretycznie zależy mu tylko na własnej dupie. Jakby na to nie patrzeć spora fabularna niekonsekwencja tu wyłazi.

Tak jak wcześniejsze powieści o Hirszu tak i ta jest mocno słaba, zaletą jest na pewno, że język autora ewoluuje i stał się dużo przyjemniejszy w odbiorze.

A na koniec pewna dość zaskakująca konkluzja. Nie wiem jakim cudem, ale mam ogromną ochotę na dalszy ciąg. Mam z tym problem, bo za boga nie kupię, żal mi kasy, w bibliotece nie ma i na wymianę też raczej nie ma co liczyć.  Ale są dwie dalsze części i mimo wszystkich słabości chciałbym je poznać :)

Trzecia rakieta

Tytuł: Rakietowe szlaki 3
Wybór: Lech Jęczmyk
Wydawca: Solaris
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 9/10

Jak kiedyś przeczytałem na jakimś blogu najpopularniejszy polski bloger czyli Kominek radzi, że aby utrzymać czytelników powinno się publikować codziennie. Jakoś zupełnie mi to nie wychodzi :) Ale czasem bierze mnie chęć i powstaje nowa notka. Tym razem trafiło na kolejną, trzecią już, odsłonę Rakietowych szlaków. Antologie te ocenia mi się zdecydowanie lepiej po jakimś czasie od przeczytania. Wtedy na spokojnie mogę ocenić, które opowiadania na dłużej zapadły mi w pamięć. W części trzeciej jest ich całkiem sporo

Ray Bradbury „Mały morderca” – opowiadanie które znałem już wcześniej, jest naprawdę przewrotne; zdecydowanie polecam młodym ojcom :)

Marek S. Huberath „Kara większa” – historia z czasów, kiedy autor pisał przejmująco i zrozumiale, wizja piekła, nomen omen, piekielnie przejmująca

Alan Dean Foster „Polacy to ludzie łagodni” – największe zaskoczenie tej książki, wizja naprawdę miła dla nas, szkoda że nie spełniona

Robert Sheckley „Bezgłośny pistolet” – przewrotne jak to u Sheckley’a, aż dziw bierze, że facet nie dostał żadnej porządnej nagrody

Dan Simmons „Umrzeć w Bangkoku” – wampiry w tym wydaniu to jest coś, trochę zalatuje Bacigalupim

Roger Zelazny „Aleja potępienia” – opowieść o post apokaliptycznym świecie troszkę się już zestarzała, ale nadal czytanie to spora frajda

John Varley „Naciśnij Enter” – absolutny numer jeden; jak ten facet to wymyślił w czasach modemów i terminali tekstowych to prawdziwa zagadka

Pozostałe opowiadania całkiem niezłe, ale bez szaleństw to:
Michael Bishop „Przyspieszenie”
Michael Swanwick „Powolne życie”
R.A. Lafferty „Kraina Wielkich Koni”
C.L. Moore „Shambleau”
Clifford D. Simak „Grota Tańczących Jeleni”

No i jeszcze Ursula K. Le Guin „Dzień przed rewolucją”, jedyne które mnie znudziło

Czy woda ma kształt?

Tytuł: Kształt wody
Autor: Andrea Camilleri
Wydawca: Noir sur Blanc
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 7/10

Strasznie długo mnie nie było i dziś też z krótką notką. Mały wpadł na genialny pomysł i dostał zapalenia krtani, potem z racji tego, że ma skłonności z kataru zrobiło się zapalenie oskrzeli i początek płuc, a co za tym idzie niezła jazda. Tak wiec krótko.

Andreę Camilleri miałem okazję poznać z opowiadań zawartych w książce „Miesiąc z komisarzem Montalbano”. To 30 krótkich opowiadań przeznaczonych do czytania po jednym dziennie. Spodobały mi się, nawet bardzo. Klimat opowieści, pomysły i główny bohater bardzo mi odpowiadały. Nigdy jednak nie udało mi się sięgnąć po żadną powieść, czy to z braku okazji czy to z braku czasu. Na ostatnim spotkaniu biblionetkowym okazało się, że jedna z Pań na nim obecnych ma dwie pierwsze części opowieści o sycylijskim komisarzu i chętnie je pożyczy. Nie omieszkałem skorzystać :)

Kształt wody to znakomita opowieść o ludzkich namiętnościach, korupcji, i Włoszech. Dokładnie w tej kolejności. Camilleri snuje swą opowieść powoli i bez fajerwerków, nie ma pogoni za zbrodniarzem ani policyjnych akcji. Ale „Kształt wody” to naprawdę świetny kryminał. Zdecydowanie polecam

Inwestygator powrócił

Tytuł: Kacper Ryx i król przeklęty
Autor: Mariusz Wollny
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 7/10

Jestem kolesiem raczej technicznym, tak jakoś potoczyła się moja droga zawodowa. Z historią w formie szkolno-uczącej miałem do czynienia ponad 20 lat temu, a z okresem historycznym o którym traktuje ta część cyklu jeszcze wcześniej. Jeśli jednak można wierzyć Wollnemu to Polska w pewnych okresach czasu była naprawdę zajebista. W tej książce naprawdę zostałem zaskoczony tym jak bardzo. Czytaj dalej

Pies pięknie szczeka

Tytuł: Pies Baskervillów
Autor: Arthur C. Doyle
Wydawca: Aleksandria
Do tramwaju: tak
Ocena książki: 9/10
Ocena audio: 9/10

W literaturze kryminalnej mamy chyba trójkę postaci które odcisnęły na powieści detektywistycznej największe piętno. Są to stworzeni przez Agatę Christie Panna Marple i Hercules Poirot oraz  wymyślony przez Artura Conan Doyle Sherlock Holmes. Zwłaszcza ten ostatni przeżywa ostatnio pewien renesans, pewne zwiększone zainteresowanie swoimi dokonaniami, Mamy bardzo dobre filmy Guya Ritchie’go, z Robertem Downey’em Jr. i chyba jeszcze lepszą telewizyjną w której Benedict Cumberbatch stworzył genialną postać nowoczesnego wielkiego detektywa. Nadeszłą zatem pora aby przypomnieć sobie coś klasycznego. Padło na Psa Baskervillów, ale żeby tchnąć pewien pierwiastek nowoczesności zdecydowałem się na wersję audio. Było całkiem udanie. Czytaj dalej

Mercedes troszkę słabiej jedzie

Tytuł: Zrodzony ze srebra
Autor: Patricia Briggs
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 6/10

Czasem trzeba sięgnąć po coś stricte rozrywkowego. Jeśli nie popada to za bardzo w akcje rodem ze Zmierzchu to może być nawet czymś co niektórzy ortodoksi zaliczyć mogą do gatunku paranormal-romance. Akurat seria z Mercedes Thompson jest bardziej paranolmal niż romace, ale na pewno ktoś powiesi na mnie psy za to, że czytuję taki coś.

Powiem krótko, mnie ta seria się podoba. Jest dobrze napisana, zasady świata są spójne i nie ma zbytnich dziwactw, a wątek romansowy jest drugo, a w niektórych częściach nawet trzecio planowy.Po pełnych akcji czterech tomach piątka nieco zwalnia. Autorka prowadzi co prawda pewien wątek sensacyjny dotyczący starej księgi i wrednej królowej wróżek, ale to raczej tylko na „okrasę”. Główny wątek powieści ma za zadanie wyprowadzeni jednoznacznie sytuacji w stadzie wilkołaków, zakończenie starych spraw i danie Mercy solidnych podstaw do działań w kolejnych odsłonach. Przynajmniej taką mam nadzieję :)

Można powiedzieć, że w tej części Mercedes jedzie wolniej, ale mam nadzieję że już w kolejnym tomie na powrót się rozpędzi. Tym co znają nie trzeba polecać, tym co nie znają sugeruję sięgnąć po część pierwszą.

Rothfuss – miód w czystej postaci

Tytuł: Strach mędrca Tom 1
Autor: Patrick Rothfuss
Wydawca: Rebis
Do tramwaju: cegła, ale warto
Ocena ogólna: 8/10

Ostatnio namnożyło się gwiazd fantasy. Jest ich po prostu jak psów, a jeden mistrz lepszy od drugiego, objawienia po prostu. Przeczytanie takiego cudu najczęściej weryfikuje jednak bardzo szybko ochy i achy, a cudowna powieść okazuje się być najczęściej popłuczynami po Tolkienie. Na szczęście co jakiś czas pojawia się coś naprawdę interesującego, ktoś kto ma w sobie to coś.
Czytaj dalej

Zwierz nie do łóżka

Tytuł: Zwierz w łóżku
Autor:Dorota Sumińska
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Do tramwaju: nie warto nigdzie
Ocena ogólna: nie oceniam bo nie doczytałem

 

Dawno nie zdarzyło mi się nie doczytać książki, tym razem jednak tak jest. Sumińską lubię słuchać, nawet bardzo, czytanie też dotąd sprawiało mi ogromną przyjemność. Ale tym razem nie dałem rady całej książce, poddałem się mniej więcej po jednej trzeciej.

Książka jest podzielona na krótkie rozdziały, właściwie nawet rozdzialiki. Autorka najpierw opisuje jakieś zachowanie miłosno-seksualne ze świata zwierząt i robi to bardzo ciekawie. Ale w drugiej części każdej opowiastki próbuje pokazać odwzorowanie zwierzęcych działań w świecie ludzi. I właśnie to zgrzyta, irytuje i wkurza.

Dla mnie Pani Dorota powinna zostać przy zwierzętach, jak wzięła się za ludzi to niestety nie dałem rady. Nie polecam