Magia po raz trzeci

Tytuł: Magia uderza
Autor: Ilona Andrews
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 6/10

Magia uderza to trzeci tom opowieści o Kate Daniels dziejącej się w Atlancie, w świecie w którym raz działa technika raz magia. Jak już pisałem wcześniej cała seria to przyjemne czytadła urban fantasy z niezbyt rozbujanym wątkiem romansowym. W tej części jest go może odrobinę więcej, ale i akcji też jest jakby więcej.

Jeden z przyjaciół Kate, wilkołak imieniem Derek zostaje wplątany w nielegalne walki na arenie całkowicie zakazane dla zmiennokształtnych. Cała sprawa ociera się o interesy gromady, więc nasza bohaterka pozwala się wciągnąć staremu znajomemu, Saimanowi, w ten biznes. Taka zabawa skończyć się oczywiście musi kłopotami, a przeszłość zaczyna upominać się o Kate. Powoli zaczynamy odkrywać to kim tak naprawdę jest główna bohaterka, a dla większości osób znających choć trochę klimat urban fantasy oczywistym się staje kto będzie big bossem w ostatniej części cyklu :).

Książka trzyma poziom, bardzo się cieszę, że nie obserwuję tutaj spadku formy. Pomysły są ciekawe, a sporo problemów nie rozwiązuje się „magicznie” jak to się zdarza niektórym autorom. Jeśli dałeś ciała to dostajesz za swoje, aby wyjść cało z opresji trzeba się sporo natrudzić. Kolejna część już na mnie czeka, szkoda tylko że Fabryka Słów niezbyt chętnie publikuje kolejne tomy.

Polecam jako dobrą literaturę rozrywkową.

Magia do czytania

Tytuł: Magia parzy
Autor: Ilona Andrews
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 6/10

W Empiku była promocja, przy zakupie dwóch książek z działu fantastyka trzecia była za friko. Wziąłem „Bohaterów” Abercrombiego i trzeba było coś dobrać. Z racji tego że pierwszy tom cyklu Ilony Andrews był niezły, a ja lubię proste historie wziąłem kolejne dwa. Dodatkowymi bodźcami była chęć podlizania się żonie i spory spadek formy u Patricii Briggs w ostatnim tomie o Mercedes Thompson. Zarówno Brigss jak i Andrews mają dla mnie jedną zasadniczą zaletę. Tworząc w sumie dość klasyczne urban fantasy nie wciskają na siłę zbyt rozbudowanego wątku miłosnego. Oczywiście w literaturze z tej półki musi być on obecny, ten typ tak ma, ale u obu Pań nie jest on zbyt nachalny. Przynajmniej w dotychczas znanych mi tomach :)

Magia parzy dostarcza dokładnie tego typu rozrywki jakiego oczekiwałem. To taka książka, po którą sięgam kiedy mam już dość i brak mi sił na coś ambitniejszego.

Głowna bohaterka to Kate Daniels, twarda kobieta z pewną tajemnicą, czasem kłopotliwym wsparciem dla niej jest gromada zmiennokształtnych, której szefem jest Curran, prawdopodobny obiekt westchnień w kolejnych tomach . W tej części ich głównym  przeciwnikiem jest morski demon rodem z irlandzkiej mitologi, który szykuje grunt pod tajemnicze wielkie BUUM i próbuje z uporem maniaka porwać dziewczynkę,której opiekę podjęła się zapewnić Kate.

Są także wiedźmy, przystojny heros z irlandzkich pieśni, bogini śmierci i dzika nawalanka. Wszystko w sosie zmiennokształtnym. Czytało mi się to całkiem dobrze, nie żałowałem wydanych pieniędzy. Andrews łączy znane motywy i przekształca je po swojemu interesujący sposób. Język jest miły w odbiorze, a tłumaczka spisała się znakomicie. Obawiam się tylko, że w kolejnych odsłonach opowieść zdryfuje w kierunku kochliwości głównych bohaterów.

Jako ciekawostkę należy dodać, że tak naprawdę opowieść tworzy duet pisarski, małżeństwo  Ilona i Andrew Gordon.