Aparatus – Andrzej Pilipiuk


Tytuł: Aparatus
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 8/10

Posiadam na półce chyba wszystkie książki autorstwa Andrzeja Pilipiuka z gatunku fantasy. Brakuje mi tylko napisanego bardziej dla młodzieży „Norweskiego dziennika”. Lubię zarówno opowiadania z cyklu o Jakubie Wędrowyczu jak i te cięższe gatunkowo propozycje, które możemy znaleźć między innymi w zbiorze 2586 kroków. Wydaje mi się że w jego twórczości każdy znajdzie coś dla siebie.
Czytaj dalej

Magiczne Drzewo. Czerwone krzesło – Andrzej Maleszka

Tytuł: Magiczne Drzewo. Czerwone krzesło
Autor: Andrzej Maleszka
Wydawca: Znak
Do tramwaju: można, ale lepiej w domu
Ocena ogólna: 7/10

Magiczne Drzewo. Czerwone krzesło autorstwa Andrzeja Maleszki to pierwszy tom opowieści o magicznych przedmiotach wykonanych ze starego dębu.
Tytułowe czerwone krzesło spełnia DOSŁOWNIE każde życzenie które wypowiada siedzący na nim człowiek. Rodzina Rossów która weszła w jego posiadanie boleśnie przekonuje się, że ta dosłowność czasem bywa bardzo zaskakująca.
Czytaj dalej

Początek nieszczęść królestwa – Robert Foryś


Potwierdza się genialność pomysłu wzięcia z bilbioteki. Tym razem królewskiego agenta do zadań specjalnych spotykamy w wydaniu powieściowym. Fabularnie moim zdaniem to BARDZO słaba książka. Nie do końca wiem po co i o czym napisana. Jako rozrywka nie sprawdza się zbytnio, motywy "złych" nie do końca sa zrozumiałe.
Język jest lepszy w odbiorze niż w zbiorze opowiadań "Za garść czerwońców" ale i tak porównywanie Hirsza do Mordimera Jacka Piekary są moim zdaniem zupełnie nietrafione.
Jest jeszcze jedna możliwość. Może po prostu nie jestem grupą docelową dla tego typu literatury? Może trzeba mieć mniej lat, żeby odczytać "głębię" tego tytułu?
Nie polecam

Za garść czerwońców – Robert Foryś

Wziąłem z biblioteki. To był genialny pomysł:)
Genialność polega na tym, że gdybym kupił tą książkę byłbym mocno wkurzony. Porównania pojawiające się w niektórych recenzjach do opowieści o inkwizytorze autrorstwa Jacka Piekary są zupełnie nietrafione. Mordimer to człowiek zdecydowanie ciekawszy, dodatkowo język Forysia w tym zbiorze opowiadan pozostawia wiele do życzenia.
Nie polecam, no chyba, że się ma 19 lat, za dużo czasu i bibliotekę pod ręką

Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny – Anna Brzezińska

Tytuł: Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny
Autor: Anna Brzezińska
Wydawca: RUNA
Do tramwaju: tak
Ocena ogólna: 8/10

Książka otrzymana do recenzji dzięki uprzejmości serwisu nakanapie.pl

Już dłuższą chwilę nie miałem okazji stykać się z prozą Anny Brzezińskiej. Jeśli chodzi o literaturę fantastyczną to chyba najlepsza aktualnie tworząca polska pisarka. Stworzony przez nią świat Krain Wewnętrznego Morza mogliśmy poznać w „Sadze o zbóju Twardokęsku”, za którą to opowieść troszkę się na nią pogniewałem, bo irytują mnie wznowienia tych samych książek pod nowymi tytułami. Niezależnie jednak od mojej irytacji trzeba sobie jasno powiedzieć – Anna Brzezińska wielka pisarką jest.
Ostatnio udało mi stać szczęśliwym właścicielem jej książki pod tytułem „Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny”.
To poniekąd kontynuacja „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”, które miałem okazje przeczytać już kilka lat temu i zapamiętać jako kawał solidnej literatury.
Jest to zbiór siedmiu opowiadań, które są ze sobą powiązane chronologicznie, jednak mogą być bez problemu czytane samodzielnie. Pierwszą część „Opowieści… „ zapamiętałem ( chyba niesłusznie ), jako książkę zabawną, ze sporą dawką humoru. W „Wiedźmie …” zabawne jest tylko pierwsze opowiadanie, z ogromnym humorem napisany rzut oka dolinę, w której pojawił się smok, a za nim rzesza ludzi pragnących go upolować, lub też wzbogacić się na polowaniu, ewentualnie udowodnić swoje prawa do bycia jego właścicielem. Opowiadanie czyta się z uśmiechem i tylko niewielką dozą zastanowienia.

Kolejne sześć to opowiadania, w których tytułowa wiedźma jest tylko tłem do przyjrzenia się ludziom, którzy znaleźli się na jakimś życiowym zakręcie. W drugim Babcia Jagódka chyba zbyt łatwo miesza się w życie księżniczki i widzimy jak często dobre chęci mają opłakane skutki. W trzecim mamy próbkę tego jak łatwo jest upodlić ludzi, którzy poczuli władzę nad innymi i coś co na mój gust dziwie przypomina „równość” wszystkich z czasów socjalizmu. W czwartym pojawia się pytanie co powinien zrobić mąż, który po powrocie z wojny zastaje żonę z kolejnym zaślubionym mężczyzną, w dodatku takim który jest lepszym gospodarzem niż on sam. Piąte pokazuje nam w przewrotny sposób, jak często musimy dostosowywać siebie do wyobrażeń innych o nas. Szóste to jakby wariacja na temat klasycznej „Bajki o Jasiu i Małgosi” i „Świniopasa” Andersena przełożonych na realia Wilżyńskiej Doliny. Ostatnie opowiadanie moim zdaniem jest najsłabsze w całym zbiorze, troszkę jakby po to napisane, żeby domknąć całość i przypomnieć że niezależnie od tego jak bardzo byśmy chcieli to nie da się wrócić do starych czasów.

Mimo tego, że jedno z opowiadań jest moim zdaniem nie najlepsze to zbiór jako całość czyta się znakomicie. Nie jest to do końca lektura łatwa i przyjemna, ale jednak niesamowicie ciekawa. Autorka odmalowuje świat, w którym ludzie są naprawdę ludzcy, nie są wydumanymi nierealnymi postaciami. Wielu z nich jest podłych, małostkowych, złośliwych i przez to boleśnie prawdziwych. Nie ma tu kurew o złotym sercu, wilżyński pleban nie jest święty, a czarownica potrafi momentami być koszmarnie przewrotna.

Cała książka jest napisana bardzo przyjemnym, plastycznym i znakomitym językiem. Autorka na każdej stronie pokazuje swój najwyższej klasy kunszt pisarski. Mogę książkę polecić wszystkim, którzy mają ochotę na znakomitą, nienużącą literaturę, która pod przykryciem fantasy i lekkiego uśmiechu serwuje nam opowieść o ludziach. Prawdziwych ludziach.

Dodatkowym niewątpliwym atutem książki jest jej okładka. Bajecznie kolorowa Babcia Jagódka tajemniczo się uśmiecha, a że używa przy tym zaklęcia „piękna i młoda” to nie czujemy przy tym żadnych obaw. Obok stoi całkiem zadowolony kozioł. Troszkę uważniejsi czytelnicy zwrócą jednak uwagę na odbicie w jeziorze. Tam i kozioł i Babunia już nie są tym, czym się na pierwszy rzut oka wydają. Chyba nawet wydawcy tak spodobała się ta wersja czarownicy, że trzecie wznowienie pierwszej części opowiadań o Wilżyńskiej Dolinie otrzymało na okładce Babcię Jagódkę w jej najbardziej atrakcyjnej wersji.

Ja, inkwizytor. Dotyk zła – Jacek Piekara

Kolejna część przygód najbardziej znanego polskiego inkwizytora. Trzyma poziom. W tej części mamy do przeczytania dwie mikropowieści – Dotyk zła oraz Mleko i miód. Moim zdaniem pierwsza lepsza, za to w drugiej początek zwala z nóg :)

Palikocie ty! Skurwysynu obrzydliwy! Mendo końskim kiepem w dziób chędożona! ….

Dobre w każdych okolicznościach. Polecam.